sobota, 7 grudnia 2013

Epilog

Niall zaczął nerwowo przechadzać się po pokoju, co chwilę łapiąc się za głowę i przejeżdżając po swoich włosach. W końcu chyba nie wytrzymał i po prostu usiadł na środku salonu przed wygasłym kominkiem, zakładając ręce za głowę. 
Podeszłam do niego i siadłam obok na podłodze. 
-Ostatnio często zastanawiałem się, jak mogłoby wyglądać nasze życie, gdyby nie to wszystko... - zaczął Niall, podnosząc głowę.
Zawinął kosmyk moich włosów za ucho i uśmiechnął się smutno. 
Oboje dobrze wiedzieliśmy, że tym razem to nie była zwykła trudna sytuacja. Wszystko się zmieniło i dotarliśmy do momentu, w którym nie można już było niczego cofnąć. Nie byliśmy w stanie zmienić przeszłości, ale mieliśmy jeszcze jedną możliwość. 
Mogliśmy zdecydować o tym, co będzie naszą przyszłością. Nadal należał do nas ten jeden, jedyny wybór.
-Nie masz poczucia, że już nie jesteś tą samą osobą? - zapytał Niall, przyglądając mi się badawczo.  
-Nawet nie wiesz jak bardzo ostatnio to czuję - potwierdziłam. 
-Mam wrażenie, że przeze mnie się zatraciłaś i nienawidzę tego, co ci zrobiłem. gdyby nie ja...
-Przestań - przerwałam mu, nie chcąc kolejny raz słyszeć z jego ust czegoś, co raniło nas obydwoje. 
Pogładziłam go dłonią po policzku, a on przechylił głowę, jakby chciał mocniej mnie poczuć, poczuć to, że jestem tuż obok niego i nigdzie się nie wybieram. 
-Nawet jeśli się zatraciłam, to zatraciłam się z tobą. Niczego nie żałuję, nie, dopóki jesteśmy razem. 
Niall pokręcił załamany głową. 
-Teraz wszystko się zmieni, jeśli nas złapią, rozdzielimy się. Mnie wsadzą do innego więzienia, już nigdy się nie zobaczymy.
Wiedziałam, że ma rację, bo ostatnio sama dużo o tym myślałam. Często przez moją głowę przesuwała się myśl, którą zawsze starałam się odsuwać od siebie, ale tym razem wydała mi się naprawdę jedynym wyjściem.
-Jest tylko jedna możliwość, by pozostać razem - szepnęłam. 
Sięgnęłam do paska moich spodni z tyłu, wyczuwając zimny, twardy przedmiot. Wyciągnęłam go i położyłam na moim udzie. Podniosłam również drugi taki sam, który leżał na podłodze obok Nialla i włożyłam mu go w dłoń. 
Popatrzył na mnie, jakbym była zupełnie szalona, ale jednocześnie widziałam, że próbował zorientować się, o czym myślę i po chwili zobaczyłam, że zrozumiał. 
-Pamiętam, kiedy po raz pierwszy cię zobaczyłem - wyszeptał. 
Uśmiechnęłam się, kiedy z mojego oka spłynęła pojedyncza łza. Nie zdążyłam jej otrzeć, Niall był szybszy. Przejechał swoim miękkim kciukiem po moim policzku. 
-Nienawidziłam cię, nienawidziłam cię od momentu kiedy cię zobaczyłam. Nie sądziłam, że między tym uczuciem a miłością jest aż tak cienka linia - powiedziałam cicho.
Niall znów pochylił głowę i uśmiechnął się, jakby przywołując z myślach dawne wydarzenia.
-Chciałem ci dokuczyć, wydawałaś się jedną z tych dziewczyn, które mają wszystko, a ja chciałem ci to odebrać tak samo, jak odebrano to mi. Jednak potem...po prostu nie mogłem. Kiedy to uczucie w ciebie uderza, to jak zderzenie z samochodem, twój świat wywraca się do góry nogami. Po tym wszystkim chciałem tylko za wszelką cenę cię chronić, a jednocześnie tak bardzo cię pragnąłem, że bałem się, iż w ten sposób cię skrzywdzę. 
W oczach Nialla zaczęło pojawiać się coś, czego nigdy bym się nie spodziewała zobaczyć. Łzy. 
Mój podbródek zaczął się trząść, ale wiedziałam, że muszę to pokonać, muszę wytrzymać. 
Postanowiłam, że będę silna, bez względu na wszystko. 
Niall powoli skinął głową. 
-Obiecaj mi, że to zrobisz, obiecaj, że zrobimy to razem - zażądałam - Nie mogłabym potem zostać tutaj...
Niall nie powiedział nic, zamiast tego chwycił mnie mocno za tył głowy i przyciągnął do siebie. Jego usta zderzyły się z moimi i w jednej chwili mogliśmy poczuć się jak jeden organizm, jak jedność.
Tak strasznie go pragnęłam, tak cholernie chciałam być z nim na zawsze.
Kiedy w końcu udało nam się rozłączyć nasze wargi, spojrzałam w jego oczy. Dopóki nie poznałam Nialla nie sądziłam, jak piękne mogą być oczy ukochanej osoby, w której widzisz swoje odbicie, dodatkowo wypełnione bezgraniczną miłością.
Były tak piękne, chyba głównie dzięki nim pomyślałam, że jestem gotowa. Jakby błękit jego tęczówek mówił mi, że dam radę. 
Uniósł dłoń, w której trzymał zaciśnięty pistolet i przyłożył go do mojej klatki piersiowej. Ja zrobiłam po chwili to samo. 
Czułam, jak Niall próbuje opanować trzęsącą mu się rękę. Podtrzymałam go moją dłonią, aż się uspokoił. W jakiś sposób zdołałam opanować emocje, co zdziwiło mnie samą. Myślę, że tak zwykłam radzić sobie ze wszystkim, co działo się wokół. W pewnym momencie stałam się zdolna do wyłączenia wszystkich emocji. Bałam się, że w końcu nie wytrzymam, a one wrócą ze zdwojoną siłą i wybuchną, jak długo składowany dynamit, który w końcu ktoś postanawia podpalić. 
Z zewnątrz słyszeliśmy zbliżające się grupy policjantów, którzy stopniowo otaczali dom.
Nie mieli pojęcia o tym, co działo się w środku. Tak naprawdę chyba nawet ja i Niall nie mieliśmy pojęcia o tym, co robimy. Szczerze mówiąc, nigdy nie wyobrażałam sobie umierania w tym wieku. 
-Na trzy - powiedziałam, po czym zaczęłam - Jeden...
-Jesteś pewna... - szepnął Niall - Nie chcę cię stracić, tak cholernie chcę mieć cię cały czas ze sobą, chcę, żebyśmy byli szczęśliwi...
Położyłam mu palec na ustach, dając mu tym samym do zrozumienia, że tak, jestem cholernie pewna i zdecydowana.
-Będziemy szczęśliwi - powiedziała cicho - Jeśli nie możemy być szczęśliwi tutaj, to jest tylko jedno miejsce, w którym możemy. 
-Dwa - wyszeptał. 
-Trzy.
Nacisnęłam spust.
Niall zrobił dokładnie to samo. 
Poczułam przerywający ból rozsadzający mnie od środka. Wszystko stało się tak szybko...
Kiedy oboje upadaliśmy, zdążyłam tylko złapać Nialla na rękę, po raz ostatni złączyć nasze dłonie. Ciepło, jakie powoli zaczęło z niego uciekać, jakby zatrzymało się pomiędzy naszymi palcami, jakby miejsce, w którym stykały się nasze ciała było w jakiś sposób ogniwem, które nas łączyło nie tylko w sensie fizycznym. 
Opadliśmy na zimną posadzkę, a spod naszych ciał zaczęły sączyć się strugi czerwonej krwi.
Ostatnimi siłami przekręciłam głowę, by spojrzeć na niego po raz ostatni. Jego powieki zamykały się, ale zdążyłam uchwycić ostatnie spojrzenie, ostatnie spojrzenie błękitnych oczu, które tak strasznie pokochałam. Niall również na mnie patrzył. Uniósł ostatnimi siłami jeden kącik swoich ust, czym sprawił, że zrobiłam to samo. 
Śmierć tuż obok osoby, którą się kocha wydaje się być dobrą śmiercią.
Wszystko wokół powoli znikało, dom, policja, las, cały świat zaczął jakby parować, zostawiając tylko nas. Dwa ciała, wciąż jeszcze próbujące zaczerpnąć powietrza i dwa dogasające serca, które przygotowywały się, by przepompować krew ten ostatni raz.
To było jak tonięcie i nikt już nie potrafił mnie uratować, bo osoba, która byłaby to tego zdolna tonęła razem ze mną.
Przypominałam sobie wtedy wszystko. Nasze pierwsze spotkanie, emocje, które mi wtedy towarzyszyły. Pojawienie się Nialla w moim pokoju, kiedy był cały mokry od deszczu, spotkanie podczas dyskoteki, nasze pocałunki, namiętność, miłość...
Wszystko skończyło się tak szybko, o wiele za szybko. 

Mówią, że po śmierci nasz mózg działa jeszcze przez kilka minut, wyświetlając, jak ostatni film, sceny całego naszego życia.
Dlaczego w takim razie widziałam tylko momenty, w których byłam razem z Niallem?
Odpowiedź była dość łatwa. 
Może dlatego, że to on był całym moim życiem.  
























___________________________________________

Tak więc oto jest. Ostatni rozdział, ostatnie spotkanie z Meg i Niallem, ostatnie słowa, ostatnie linijki tekstu...
Jeśli dotarliście aż tutaj, to chciałabym, żebyście wiedzieli, jak bardzo jestem wam wdzięczna. Za każde słowo, które podtrzymywało mnie na duchu i motywowało do dalszego pisania, za cierpliwość w oczekiwaniu na nowe rozdziały. 
Dziękuję każdemu z Was oddzielnie i razem jednocześnie. Szczególnie tym osobom, które po przeczytaniu komentowały rozdział albo pisały do mnie na twitterze, naprawdę nie macie pojęcia ile to dla mnie znaczyło. Bo mogłoby czytać i tysiąc osób, ale gdyby nikt nie dawał znać, że to robi to nie wiem, czy tak łatwo byłoby mi się zmotywować do pisania kolejnych rozdziałów :)
Gdyby nie Wy, nie byłoby Hungera. 
Niedługo, po krótkiej przerwie zacznę pisać drugie opowiadanie, zupełnie inne niż Hunger, aczkolwiek mam cichą nadzieję, że będziecie chcieli je przeczytać. W głównej roli Niall, ale będzie też reszta One Direction i prawdopodobnie chłopaki z 5 Seconds Of Summer. Dużo więcej intryg, knucia, ale mam nadzieję, że też się Wam spodoba.
Na pewno kiedy już będę mieć czas, by je dodawać poinformuję o tym na twitterze, stay tuned :)
Jeśli chcecie być w przyszłości informowani o nowym opowiadaniu, to piszcie tutaj w komentarzach albo bezpośrednio do mnie na twitterze.
Wasza Meg x