niedziela, 27 października 2013

Rozdział 32

Uwielbiałem tak po prostu jechać. Fakt, że nadal uciekaliśmy i obawa przed tym, co przyniosą nam kolejne dni, ginęła chociaż na chwilę pośród otaczających nas z obu stron gęstych drzew.
Im dalej jechaliśmy, tym większe poczucie bezpieczeństwa miałem, a właściwie mieliśmy. Chociaż z drugiej strony wiedziałem, że policja nie odpuści, nie kiedy zginął człowiek. A jeśli policja nie miała odpuścić, to tym bardziej Jake działający na zlecenie Trevora.
Meg niespokojnie poruszyła się na siedzeniu obok i przekręciła się bardziej w stronę okna, kładąc swój policzek na ramieniu. Przyciszyłem radio, z którego na szczęście wydobywały się raczej spokojne dźwięki, ale wolałem nie ryzykować tego, że dziewczyna się obudzi. Oprócz tego, że chciałem, żeby się wyspała miałem w tym trochę egoistyczny podtekst.
Jeśli po drodze nie mieliśmy znaleźć żadnego miejsca, by się zatrzymać, to potem ona będzie musiała prowadzić, bo ja najzwyczajniej w świecie mogłem nie dać rady. Już teraz oczy same mi się zamykały, a nie mogłem ryzykować spowodowania wypadku.
Co chwilę patrzyłem raz po raz w lusterka boczne i za każdym razem byłem gotowy zauważyć w nich migające światła radiowozu, jednak jak do tej pory jedyne co widziałem, to światła wyprzedzających mnie co jakiś czas samochodów lub zupełną ciemność. Byłem przygotowany na najgorsze, a za każdym razem jedyne co odczuwałem, to ulga. Wcale mnie to nie cieszyło, bo zawsze kiedy myśleliśmy, że wszystko się ułoży, to rzeczy zaczynały się pieprzyć. Wolałem, kiedy znajdowaliśmy się w tych gorszych sytuacjach, bo wtedy prawie na pewno odbijaliśmy się od dna i zmierzaliśmy w jedyną możliwą stronę, czyli w górę.
Kiedy byliśmy na górze, to bardzo łatwo mogliśmy stamtąd znów spaść.
Pokręcona logika, tak wiem, ale musiałem czymś zajmować myśli, żeby nie zasnąć.
Nagle mój wzrok przykuła migająca na czerwono dioda na tablicy rozdzielczej.
-Fuck - powiedziałem cicho i wzrokiem poszukałem jakiegoś zjazdu na pobocze.
Po chwili wolniejszej i uważniejszej jazdy delikatnie skręciłem w prawo i wjechałem na drogę prowadzącą w głąb lasu, tak by jadące po głównej drodze samochody nie mogły nas zobaczyć. Zgasiłem silnik i wyszedłem z samochodu, nie zamykając drzwi, żeby trzaśnięciem nie obudzić Meg.
Podniosłem płachtę nakrywającą tylną platformę pick-up'a i zajrzałem pod nią, świecąc wyświetlaczem telefonu.
Sięgnąłem po kanister z benzyną, a raczej jej resztką, która tam została. Świetnie zdawałem sobie sprawę z tego, że nie wystarczy nam jej na długo i teraz wiedziałem, że może trochę głupie było z mojej strony ciągłe odsuwanie tej myśli.
Musiałem się poważnie zastanowić, co zrobić. Nie wiedziałem, czy jesteśmy już na tyle daleko od domu, by można było spokojnie podjechać na stację benzynową, gdzie nikt by nas nie rozpoznał. Nie wiedziałem, czy mogę tak ryzykować, chociaż z drugiej strony, gdyśmy nie zdobyli benzyny nie będziemy mieli szans na dalszą ucieczkę samochodem, a nie bardzo uśmiechało mi się chodzenie kilometrów po lasach bez żadnego jedzenia, a tym bardziej bez odpowiedniego wyposażenia.
Podniosłem ręce do góry i przeczesałem dłońmi włosy, czując się, jakbym chciał je wyrwać ze złości. Czegokolwiek bym nie zrobił, wyszłoby na złe. Nienawidziłem takich momentów, bo czułem się tak cholernie bezsilny i bezużyteczny.
Szarpnąłem kanister, odkręciłem zakrętkę i wlałem do baku resztę paliwa, która nam została. Oceniłem, że starczy nam to mniej więcej na  godzinę, może dwie jazdy. Niedobrze, bardzo niedobrze.
Musiałem znaleźć gdzieś stację benzynową i zaryzykować mimo wszystko, a oprócz tego, musiałem ją znaleźć dość szybko, żeby wykorzystać to, że jest noc.
Wrzuciłem pusty kanister z tyłu i zakryłem wszystko czarną plandeką. Odruchowo obejrzałem się dookoła, bo ciągle miałem wrażenie, że jesteśmy obserwowani, chociaż pewnie była to po prostu moja paranoja. Tak czy inaczej, ostrożności nigdy za wiele, a już szczególnie w naszej sytuacji.
Wsiadłem z powrotem do samochodu i zamknąłem drzwi. Uderzyłem dłońmi o kierownicę, a głową o zagłówek. Byłem tak cholernie bezsilny. Zamknąłem oczy i miałem ochotę pójść spać, żeby chociaż na chwilę zapomnieć o wszystkim, co mnie otaczało.
-Co się dzieje? - zapytała Meg.
Nawet nie zauważyłem, że się obudziła, byłem tak zdenerwowany. Bałem się, że powiem jej coś chamskiego. Zawsze tak robiłem, bo nie kontrolowałem swoich emocji.
-Mamy problem. Dość duży problem. Więcej niż duży, ogromny... - mówiłem, jakbym był szalony, powtarzałem te same słowa, wiedząc, że to i tak nic nie zmieni.
-Do rzeczy - powiedziała stanowczo Meg przekręcając się bokiem i patrząc na mnie jakimś surowym wzrokiem.
-Kończy nam się paliwo - wyjaśniłem.
-Możemy przecież pojechać na stację - zaproponowała.
-Nie sądzisz, że to trochę za duże ryzyko? - zapytałem.
-Nie mamy innego wyjścia, większym ryzykiem będzie stanięcie w środku lasu bez możliwości jechania dalej.
W głębi duszy wiedziałem, że miała rację, ale z drugiej strony nie chciałem, żeby nas złapali.
Odpaliłem silnik i wyjechałem z powrotem na główną drogę.
-Mam pomysł - dodała, a ja podświadomie wiedziałem, że było to coś, co zawierało w sobie narażanie Meg na niebezpieczeństwo. Zawsze to robiła, nawet jeśli nie była tego świadoma. A po raz pierwszy naraziła się wtedy, gdy mnie spotkała na tym cholernym wzgórzu.
-Hmm? - spojrzałem na nią pytająco.
-Zatrzymujemy się przy najbliższej stacji, tankujemy, płacimy, kupujemy coś do jedzenia i odjeżdżamy. To proste - powiedziała.
-A co jeśli ktoś nas rozpozna, zawiadomi gliny i zamiast hot dogów i benzyny dostaniemy dożywocie?
Meg przewróciła oczami, chyba zaczynałem robić się przewrażliwionym idiotą, ale nie potrafiłem inaczej, szczególnie po tym, co stało się kilka godzin wcześniej.
-Nikt nas nie rozpozna, jesteśmy daleko, poza tym to jakieś zadupie, myślisz, że ludzie zwracają uwagę na wiadomości z innego rejonu? Wątpię, nawet jeśli chodzi o tak ważne przestępstwa.
Pomyślałem, że gdybym mieszkał w takich małych miasteczkach rozrzuconych przy drodze to zwracałbym na to uwagę, ale nie miałem ochoty na dyskusje z Meg, tym bardziej, że dostrzegłem przed nami migający neon z napisem GAS i strzałką w lewo.
Spojrzałem na Meg, a ona tylko skinęła głową, dając mi znak, że musimy to zrobić.
Po chwili zaparkowałem samochód przy jednym ze stanowisk, a kiedy wysiadłem, na głowę naciągnąłem kaptur, tak że rzucał cień na moją twarz.
Meg wysiadła po drugiej stronie i rozejrzała się wokół. Dostrzegła coś i zaczęła iść w stronę stacji.
-Meg, co ty robisz? - zapytałem zdziwiony, nie wiedząc dokąd kieruje się dziewczyna.
Dziewczyna podniosła jeden kącik ust w górę i zgiętym kciukiem wskazała mi miejsce, gdzie zmierzała.
-Oh, jasne - odparłem, kiedy zobaczyłem białe drzwi prowadzące do toalety na tyłach stacji, po czym rzuciłem jej kluczyki i dodałem- Zatankuję i kupię jakieś potrzebne rzeczy, jak skończysz, wróć do samochodu i zablokuj drzwi od środka.
-OK - opowiedziała tylko i poszła we wcześniej obraną stronę.
Wyjąłem kilka banknotów z torby schowanej pod plandeką, zatankowałem szybko i zatrzasnąłem drzwi, by uruchomić blokadę. Kiedy stanąłem przed wejściem do budynku wziąłem głęboki oddech i pchnąłem przezroczyste drzwi, wchodząc do środka.
Kątem oka spojrzałem na kasjera, ale był chyba strasznie zmęczony, a do tego znudzony, bo nawet nie zwrócił na mnie uwagi. W środku nie było nikogo oprócz niego, ale nie miałem pewności, czy nagle nie wejdzie tu ktoś, kto mnie rozpozna, a co gorsza jakiś policjant na nocnej służbie patrolujący okolicę. A byłem pewny, że nasze twarze porozwieszane są już na tablicach korkowych policyjnych posterunków w całym kraju.
Zacząłem chodzić  pomiędzy regałami, zgarniając po drodze wszystko, co było nam potrzebne. Trochę jedzenia, jakieś zapalniczki, małą paczkę, której zawartości na pewno się domyślacie...
Podszedłem po kilkunastu minutach do kasy, rzucając na ladę wszystko, co wziąłem plus jeszcze kwitek z ceną benzyny.
Pracownik stacji rzucił na niego oko i zaczął po kolei nabijać wszystko na rachunek.
-To wszystko? - powiedział mechanicznie.
-Tak - odparłem, chcąc po prostu jak najszybciej stamtąd wyjść.
Spakowałem wszystko do jednej siatki i czekałem, aż kasjer wyda mi resztę od kwoty, którą dałem.
W międzyczasie na ekranie małego telewizora wiszącego za chłopakiem zobaczyłem, że zaczynają się nocne wiadomości na kanale informacyjnym. Wlepiłem wzrok w ekran i z przerażeniem spojrzałem na sprzedawcę wyciągającego drobne z kasy. Modliłem się, żeby tylko się nie odwrócił i nie zobaczył dwóch twarzy, z których jedna była moja, a na dole widniał czerwony podpis 'morderstwo'.
W końcu złapałem za ramiona siatki i schowałem resztę do tylnej kieszeni spodni i miałem już wyjść, kiedy...
-Ej ty! - usłyszałem głos chłopaka i powoli odwróciłem się, gotowy przypaść do niego i w razie konieczności uderzyć go tak, by stracił przytomność. Wiem, byłem okrutny, ale także strasznie zdesperowany i to nakazywał mi zdrowy rozsądek, chociaż w tej sytuacji trudno było nazwać go zdrowym.
-Zapomniałeś zapalniczki - spojrzałem na mały przedmiot, który trzymał w dłoni.
-Dziękuję - odparłem i wziąłem ją od niego.
W tej samej chwili chłopak rzucił okiem na telewizor i popatrzył się na mnie, jakby zaczynał coś kojarzyć. Otworzył bezwiednie usta i złapał za telefon, jednak ja byłem szybszy.
Upuściłem torbę na podłogę i doskoczyłem do niego, chwytając go przez ladę za szyję.
-Nie widziałeś mnie tutaj, jasne? - zapytałem zaciskając zęby.
Kasjer pokiwał szybko głową, po czym go puściłem i wyrwałem z ręki telefon, który rzuciłem na ziemię i podeptałem, by nie mógł zrobić z niego użytku.
Kopnąłem drzwi i wyszedłem na zewnątrz.




Naciągnęłam z powrotem na siebie spodnie i westchnęłam z ulgą. Wiedziałam, że za kilka dni powinnam spodziewać się okresu i na pewno nie będą to świetne dni, szczególnie, gdy połowę czasu spędzaliśmy w drodze.
Podeszłam do lustra i spojrzałam na swoją zmęczoną twarz. Była jakaś bardziej zszarzała i bez wyrazu, jakby uciekły z niej wszelkie ślady jakichkolwiek emocji.
Potarłam zamknięte powieki oczu i odkręciłam kran, z którego zaczęła lecieć letnia woda. Przemyłam twarz i osuszyłam ją ręcznikiem papierowym. Jak tak dalej pójdzie, to moja skóra będzie przypominać skórę nosorożca, ugh.
Wyszłam z łazienki, ale zanim skierowałam się z powrotem do samochodu podeszłam do wiszącego na ścianie budynku telefonu.
Był na monety, wykonany w dość starym stylu albo po prostu stary.
Pomyślałam, że może...Nie, odgoniłam od siebie tę możliwość, ale myśl wróciła jak bumerang i wyjęłam z kieszeni jakieś drobne, po kolei wrzucając je w odpowiednie miejsce.
Podniosłam słuchawkę i zatrzymałam wyciągnięty palec wskazujący nad przyciskami z cyframi.
Nie mogłam, po prostu nie mogłam zadzwonić do ojca. Obawiałam się, że mnie znienawidził, chociaż prawdopodobnie była to tylko moja paranoja.
Wybrałam zupełnie inny numer i zaczęłam wsłuchiwać w kolejne sygnały.
-Tak? - odezwał się po drugiej stronie znany mi głos.
-To ja - powiedziałam zachrypniętym głosem, bo jakby coś ścisnęło mi gardło - Meg.
-Meg! - Martha prawie krzyknęła - Gdzie jesteś?
-Właściwie to sama nie wiem, ale dość daleko - rozejrzałam się, widząc niewiele poza latarniami i ciemnością.
-Czy on...czy on coś ci zrobił? - zapytała niepewnie, mając na myśli Nialla.
-Nie - zaprzeczyłam stanowczo - On jest jedynym powodem, dla którego jeszcze żyję.
Oparłam się o ścianę, przyciskając mocniej słuchawkę do ucha.
-Naprawdę go...to znaczy, ten Peter... - słyszałam, jak trudno jest jej to z siebie wydusić.
-Tak, naprawdę - powiedziałam - Historia jednak nie jest tak jednoznaczna i prosta jak myślisz.
-Kiedyś tak dobrze cię znałam... - zaczęła Martha.
-Przepraszam - szepnęłam.
-Nie nienawidzisz mnie? - zapytałam.
-Nie wiem jak było naprawdę, wiem też, że nie mogę cię w żaden sposób oceniać. Jeśli nadal jesteś tą samą Meg, którą znałam kiedyś albo przynajmniej jakąś częścią tej Meg, to wiem, że zrobiłaś to, bo było konieczne i nie miałaś wyjścia. Nie jesteś morderczynią, tyle wiem.
Zauważyłam, że drzwi wejściowe do budynku nieznacznie się otworzyły, jednak znowu wróciły na swoje miejsce. Niall pewnie po coś wrócił.
-Muszę kończyć - powiedziałam.
-Dzwoniłaś do ojca? Wiem, że odchodzi od zmysłów - Martha potwierdziła moje przypuszczenia.
-Nie, nie chciałam. Na razie to zbyt trudne.
Niall wypadł na zewnątrz i spostrzegł mnie przy telefonie.
-Meg! - krzyknął - Spadamy!
-Co się... - Martha nie dokończyła zdania, bo rzuciłam słuchawkę i podbiegłam do Nialla.
Chłopak złapał mnie za ramię i pociągnął w stronę samochodu. Wyrwałam rękę i potarłam ramię.
-Niall, to boli - powiedziałam.
-Wsiadaj, nie mamy czasu - ponaglił mnie, a ja widziałam, jak bardzo był zdenerwowany. Chociaż nie, zdenerwowany to złe słowo. Niall był najzwyczajniej w świecie wkurwiony.
Rzuciłam mu kluczyki i weszłam do środka, zapinając szybko pas. Odwróciłam głowę w stronę okna, starając się ukryć łzy, które napłynęły mi do oczu.
-Z kim rozmawiałaś? - zapytał Niall.
-Z Marthą - odparłam cicho drżącym głosem.
Przez chwilę siedzieliśmy w całkowitej ciszy przerywanej tylko co jakiś czas dźwiękiem przejeżdżających obok samochodów.
-Przepraszam - powiedział w końcu Niall - Trochę mnie poniosło.
-Coś się stało, tam, na stacji? - zapytałam, mając złe przeczucia.
-Nic szczególnego, a przynajmniej nic nadzwyczajnego. Pokazywali nas w serwisie informacyjnym, nie pierwszy i nie ostatni raz zresztą.
-Ten kto tam był cię poznał, prawda? - wiedziałam, że odpowiedź może być tylko jedna.
-Mhm - przytaknął Niall.
Odkręciłam głowę w stronę okna patrząc na pobocze. Po chwili przeniosłam wzrok na lusterko boczne i otworzyłam szerzej oczy.
-Kurwa, skręcaj, jedź, kurwa nie wiem! - słowa wychodziły z moich ust jak jeden wielki bełkot.
Niall też spojrzał w lusterko i wydobył z siebie podobną wiązankę słów. On jednak ogarnął się szybciej niż ja i zaczął szukać jakiegoś rozwiązania.
Policja nie jechała na sygnale, nie miała też migoczącej diody na dachu, ale mimo to było to ogromne ryzyko, bo nie mieliśmy pojęcia, czy wiedzą jakim samochodem się poruszamy. Mógł być to zwykły patrol, ale nasze serca biły w przyśpieszonym rytmie, a w naszych żyłach buzowała adrenalina.
Niall skorzystał z okazji, że od głównej drogi odchodziła o wiele węższa i nieutwardzana, prowadząca w głąb lasu dróżka, więc skręcił i wjechał w nią, zostawiając radiowóz i resztę samochodów za sobą.
-Jedź dalej, bo jeśli teraz staniemy to może to być podejrzane, nawet jeśli oni już pojechali - powiedziałam, mając przeczucie, że ta droga doprowadzi nas gdzieś do bezpiecznego miejsca.
Po chwili podróży w głąb lasu musieliśmy się zatrzymać, bo dotarliśmy do zagradzającego nam drogę szlabanu.
Spojrzałam na Nialla, a on tylko wzruszył ramionami i wyszedł z samochodu, a po chwili ja zrobiłam to samo.
Niall zamknął samochód, przeszedł przez szlaban i podał mi rękę, chociaż poradziłabym sobie świetnie sama. Dróżka była zaścielona opadłymi z drzew liśćmi, więc w pewnym sensie szło się po niej jak po dość miękkim dywanie.
W końcu doszliśmy na skraj polany. Nie była zwykła, po drugiej stronie dostrzegłam niewielkie jezioro. Właściwie, to polana była posesją.
Posesją, na środku której stał ogromny dom i z całą pewnością musiał mieć co najmniej sto lat. Żadne światła nie były zapalone, co w jakiś sposób pozwalało mi sądzić, że w środku nikogo nie ma, jednak po chwili dotarło do mnie, że byłam w błędzie, bo przecież większość osób w środku nocy po prostu najzwyczajniej w świecie śpi.
-Wracajmy - powiedziałam do Nialla i odwróciłam się, gotowa wrócić do samochodu i odjechać stąd jak najszybciej.
-Nie ma mowy - Niall był wpatrzony w wielki dom, który mógł w sobie kryć o wiele więcej złego niż dobrego - Zostajemy tutaj na noc.
-Czy ty oszalałeś?! - nie wierzyłam, że naprawdę bierze to pod uwagę.
-Meg, jeśli w środku nikogo nie ma to w końcu mamy miejsce by się zatrzymać, może nawet na dłuższy czas. Z tego co widzę, to dom jest opuszczony, bądź od wielu dni stoi tu wystawiony na sprzedaż, ale jak widać nie ma chętnych.
-Postradałeś zmysły, serio - skrzyżowałam dłonie na przedramionach
Niall podszedł do mnie i spojrzał mi prosto w oczy.
-Sprawdźmy to tylko, jeśli się myliłem to wrócimy i odjedziemy, OK? - zrezygnowana pokiwałam twierdząco głową, bo wiedziałam, że i tak postawi na swoim.
Podbiegliśmy do domu i na początku obeszliśmy go dookoła, zaglądając przez okna, ale nie mogliśmy wiele zobaczyć. Po chwili staliśmy przed drzwiami wejściowymi, które notabene wyglądały na naprawdę stare i miały nawet złotą kołatkę.
Niall nacisnął klamkę, ale tak jak podejrzewaliśmy, drzwi były zamknięte.
Sięgnęłam dłonią to kołatki i zastukałam trzy razy w stare drewno. Niall spojrzał się na mnie zdziwiony.
-No co? - powiedziałam - Jeśli nikt nam nie otworzy to nikogo tam nie ma...raczej.
Chłopak pokręcił głową i nie czekając na nic wybił okno, a raczej okienko obok drzwi i otworzył je tak, że mogłam spokojnie przez nie wejść do środka. Spojrzał na mnie dość jednoznacznie, a ja tylko pokręciłam głową.
-Nie ma mowy. Nie wejdę do środka jakiegoś starego domu w środku lasu.
Popatrzyłam znów na niego i wiedziałam, że raczej nie mam innego wyjścia. Przecisnęłam się przez wąski otwór i weszłam do środka. We wnętrzu było zupełnie ciemno i z trudem dotarłam do drzwi i szybko otworzyłam je od środka, wpuszczając Nialla, który wyjął swój telefon i włączył diodę, szumnie nazywaną latarką.
W środku było pełno pajęczyn i kurzu, co uświadczyło nas w przekonaniu, że nikt od dawna tutaj nie mieszkał. Zastanawiało mnie tylko, jakim cudem taki dom ocalał w środku gęstego lasu, nieodkryty przez miejskich wandali czy bezdomnych.
-Zostań tutaj, pójdę po nasze rzeczy i zaraz wrócę - powiedział Niall i odwrócił się by wyjść.
-Ty tak na serio? - zapytałam głośnym tonem - Mam zostać sama w tym cholernie pustym, wielkim domu?!
-Meg, tu nikogo nie ma, wrócę za trzy minuty. Masz mój telefon, możesz rozejrzeć się tutaj, tylko się nie zgub - podał mi swój telefon i poszedł w stronę samochodu.
W tej chwili przypomniały mi się wszystkie horrory, które oglądałam w życiu i ostanie na co miałam ochotę, to wchodzić w głąb tego domu i, jak to określił Niall, rozejrzeć się tutaj.
Poświeciłam latarką, obracając się powoli wokół własnej osi i zauważyłam, że stoję w holu, a na przeciwko mnie są schody prowadzące na górę. Kierowana ciekawością, poszłam w kierunku, który wydawał mi się miejscem, gdzie znajdę salon, a przynajmniej przestrzeń, w której można by go urządzić.
Nie pomyliłam się, po chwili znalazłam się w pomieszczeniu, które musiało dawniej być salonem, bo zauważyłam dosyć duży kominek i starą kanapę nakrytą jakąś płachtą. Postanowiłam zaczekać na Nialla, zanim cokolwiek będę tutaj ruszać.
Gdy tak stałam i próbowałam dostrzec coś ciekawego we wnętrzu, kątem oka zobaczyłam świece stojące na kominku w srebrnym świeczniku. Pomyślałam, że bardzo nam się przydadzą, więc podeszłam i wyciągnęłam po nie dłoń. W tym samym momencie coś otarło mi się o nogę, krzyknęłam głośno, a mój głos poniósł się po ogromnym wnętrzu.
Miałam już wybiec na zewnątrz, kiedy usłyszałam ciche miauczenie dobiegające z dołu. Poświeciłam diodą z telefonu i zobaczyłam, że na podłodze stoi mały kotek i wpatruje się we mnie zielonymi oczami.
-Hej, malutki - powiedziałam i kucnęłam obok niego. On wspiął się łapkami na moje uda, a ja pogłaskałam go, po czym wzięłam na ręce, wychodząc z domu na zewnątrz. Siadłam na werandzie i czekałam na Nialla, nie wypuszczając zwierzątka z rąk.
Kotek mruczał, kiedy drapałam go za uszami i wcale nie zamierzał uciekać. Musiał być oswojony i porzucony przez kogoś.
Po kilku minutach zobaczyłam zmierzającego w moją stronę Nialla.
-Co to? - zapytał, kiedy podszedł bliżej i zobaczył kotka leżącego na moich udach.
-Nie widzisz? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Oh, nieważne - odparł i wszedł do środka, stawiając nasze torby na okurzonej posadzce.
-Masz zapalniczkę? Widziałam w salonie świecznik.
Niall skinął głową i poszedł w stronę, którą mu pokazałam. Po chwili dostrzegłam nikłe światło i poszłam w tamtą stronę.
-Trzymaj - Niall podał mi jedną świecę - Musimy sprawdzić, co jest na górze.
Położyłam kotka na ziemi, a on zwinął się i posłusznie postanowił na nas poczekać. Po przeszukaniu góry domu upewniliśmy się, że nikogo tam nie ma, ale znaleźliśmy kilka koców i jakieś poduszki, co naprawdę nam się przydało.
Ku mojemu szczęściu po drodze zgarnęliśmy też jakąś starą miotłę ze składzika, więc mogłam zamieść w salonie, chociaż kurz i tak wzniósł się w górę, a jego drobinki krążyły po wielkim pomieszczeniu. Niall w tym samym czasie poszedł po drewno, które widzieliśmy na tyłach domu i wrzucił je do kominka, podpalając i dodatkowo oświetlając i ogrzewając całe pomieszczenie.
-Wciąż nie wierzę, że to robimy. Powiedzmy, że nie do końca tak wyobrażałam sobie moje życie w wieku dziewiętnastu lat.
-Nie masz jeszcze dziewiętnastu lat - poprawił mnie Niall.
-Oj dobra, prawie dziewiętnaście - zbagatelizowałam to.
Leżałam pod kocem przy palącym się ogniu i patrzyłam na Nialla opartego o kanapę, którą przysunęliśmy bliżej kominka.
Chłopak trzymał na kolanach gitarę, bo ją również znaleźliśmy na górze w którymś z pokoi i co chwilę szarpał struny, dostrajając ją.
Przypomniało mi się, że kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy również grał. Wspomnienie tego letniego poranka wywołało znane mi ciepłe uczucie w klatce piersiowej.
-I drive all night to keep her warm and time is frozen - zanucił Niall, a ja nie sądziłam, że ma taki piękny głos. To znaczy, czasami zdarzało mu się coś zanucić, ale teraz, pośród tych pustych ścian, jego głos brzmiał jakby wydobywał się ze strun głosowych anioła. Naprawdę, nie przesadzałam.
-Nigdy nie słyszałam tej piosenki - powiedziałam.
-Nie mogłaś jej słyszeć, bo dopiero co ją wymyśliłem.
Chłopak odłożył instrument na bok i ułożył się obok mnie, obejmując mnie ramieniem i mocno przytulając. Podniósł się jeszcze na chwilę i zdjął swoją koszulkę.
Odwróciłam się w jego stronę.
-Zwariowałeś? - zapytałam - Będzie ci zimno.
-Przy tobie nigdy nie będzie mi zimno.
-Idiota - mruknęłam.
Niall znów przysunął się bliżej i niemalże mogłam czuć jego ciało przez dzielący nas materiał mojej bluzy.
Zaczął powoli całować moją szyję, raz po raz mocniej ściskając punkty na niej, jednak nie robił tego na tyle mocno, żeby zostawić na mojej skórze ciemnoróżowe ślady.
-Coś mówiłaś? - zapytał, nie przestając muskać mojej skóry
-Nie masz już takiej wielkiej ochoty, by zrobić mi malinkę? - zapytałam.
-Nie mam po co. Nie muszę już nikomu udowadniać, że jesteś moja. Wystarczy mi, że sam to wiem.
Objął mnie, a ja przycisnęłam jego ramię do mojej klatki piersiowej i nie zamierzałam go puścić. Nigdy.
Znowu poczułam to paradoksalne uczucie, które wywoływało we mnie sprzeczne uczucia. Z każdej strony otaczało nas niebezpieczeństwo, a ja czułam się bezpiecznie. Nieważne, gdzie byłam, ważne, że tuż obok był Niall, który stawał się pewnego rodzaju barierą ochronną odgradzającą mnie od wszystkiego, co złe.
Jest tak, jakby wszystko, co wcześniej ceniłam i kochałam w życiu, teraz już nic dla mnie nie znaczyło, liczyły się tylko pojedyncze chwile.
Na karku czułam ciepły i równy oddech Nialla, kiedy oboje cholernie zmęczeni powoli zasypialiśmy. Ostatnio sen był moją jedyną odskocznią od wszystkich problemów.
Kiedy śpisz, nie musisz nic musieć.
Wystarczy po prostu zamknąć oczy.











106 komentarzy:

  1. omg, jak idealnie. *.* ciśnienie mi podskoczyło, jak na tej stacji benzynowej pokazali ich w TV, haha. Meg i Niall są tacy agfbnoadgoa, dajcie mi takiego chłopaka. świetny rozdział, postarałaś się. jak zawsze. :>

    OdpowiedzUsuń
  2. jejku cudny rozdział c: i idealnie dopasowane story of my life haha

    OdpowiedzUsuń
  3. Super jak zawsze. :D Z każdym następnym rozdziałem zaczynam myśleć coraz bardziej xd
    Czekam jak zawsze z niecierpliwością na następny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jak zwykle niesamowity <3
    "małą paczkę, której zawartości na pewno się domyślacie..." haha xD Niall przygotowany na wszystko :D
    Ja bym się bała sama zostać w takim domu :x
    Ale mając Nialla poszłabym wszędzie ;)
    Czekam na next i życzę weny <3 xx
    @Just_love_xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku ten rozdział jest świetny !
    Nieźle się wystraszyłam przez tego kota xd
    Weny życzę :)
    Kocham cię <3
    ~@SwaagOnBieberr

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny! Mam nadzieję że ten telefon do Marthy nie będzie miał jakiś złych konsekwencji.
    Kominek, gitara... I jeszcze "I drive all night to keep her warm and time is frozen" <3 Uroczo *_*

    OdpowiedzUsuń
  7. łooo ale fajne *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawet nie wiem co powiedzieć. Ten rozdział jest świetny. Kocham ten ff.<3
    mam tylko nadzieje że nigdy nie nadejdzie koniec tej historii.
    @PPartyczeczek

    OdpowiedzUsuń
  9. Środek nocy, a ja czytam :/
    Ale rozdział świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aaaaa jaki zajebisty *.*

    OdpowiedzUsuń
  11. Per-fect ! Jak ja kocham tego bloga! <3
    Czekam na następny rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Aaaaa IDEALNY ROZDZIAŁ JAK KAZDY! <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowny rozdzial i jeszcze fragment Story of my life shdieudsj <3 dziekuje ze piszesz tego bloga, jest świetny. Nawet nie moglabym wybrac jednego ulubionego rozdzialu bo kazdy ma w sobie cos :) x @olinees1

    OdpowiedzUsuń
  14. Jejuuu *.* dkjgfkdgkdsjhg Świetny rozdział ♥ nie mogę doczekać się następnego c:

    OdpowiedzUsuń
  15. Och matko:o ja bym w życiu nie weszła do tego domku :o
    Ale w sumie przy takim Niall'u to bym się nie bała ż tak bardzo, hehe :D
    Rozdział jest genialny. Cieszę się, że jednak nie jest tak strasznie u nich i jakoś dają sobie radę. Oby zawsze tak było i już za jakiś czas przestaną uciekać,chociaż to pewnie niemożliwe:c
    Uwielbiam Cię(mówiłam to), uwielbiam to opowiadanie(mówiłam to) ale wolę przypominać, że jesteś GENIALNA ;*

    http://liivethemomentt.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Zaje zaje zaje kocham ten blog <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Przeczuwam kłopoty, telefon do Marthy i koleś ze stacji. To nie wróży nic dobrego..
    Świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  18. oo matko cudowne *.* uwielbiam to opowiadanie, jedno z moich ulubionych :) czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudowny rozdział, serio wystraszyłam się, gdy ten koleś na stacji rozpoznał Nialla c; Jestem ciekawa co będzie dalej, czekam na następny rozdział z niecierpliwością c:

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam Cię! Kolejny świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  21. świetny świetny świetny <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Omomomom *-*

    Jak ja kocham te ostatnie zdania w twoich rozdziałach!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. UWIELBIAM!
    Oh, kotek, gitara, Niall, ojej, rozmarzyłam się. Nawet włączyłam sobie Story of my life do czytania tej końcówki i ... cudowne, cudowne, cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak strasznie się cieszę, że w trafiłam na tego bloga i go od niedawna czytam.
    Te opowiadanie są cudowne.
    Rozdziały są niesamowite.
    Meg i Nial są tacy wspaniali ♥

    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Rozdział świetny, końcówki ostatnio masz genialne!!!
    Czekam na następny rozdział
    XOXO

    OdpowiedzUsuń
  26. jej swietny rozdział <333333 czekam na nn :D

    OdpowiedzUsuń
  27. ROZDZIAŁ BOSKI. TAKI JKSDHUABCJDBHVUFIAEJF <3 KOCHAM *.*
    CZEKAM NA NASTĘPNY ; )
    @CrazyyyyyyMofos

    OdpowiedzUsuń
  28. jejku jacy oni są słodcy *.*

    OdpowiedzUsuń
  29. mmmmmmmmmmm.....BOSKII :* XXX CZEKAM NA KOLEJNY ~!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!111

    OdpowiedzUsuń
  30. świetny rozdział. Czekam na kolejny <33333

    OdpowiedzUsuń
  31. Jest Piękny. :)

    @hopebitchhope

    OdpowiedzUsuń
  32. ich historia jest piękna, i nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  33. awwwww jak słodko :3 oni są tacy cfvgybhunijomkp *-*

    OdpowiedzUsuń
  34. O jeju *-* Boże, ten rozdział jest idealny *O* A kiedy pokazali ich w TV to myślałam, że padnę ;-; Boże, los to chyba ma niezłą bekę z Niall'a xD A tak btw to idealnie dopasowałaś 'Story of my life' *O*

    Czekam na NN ;* Weenyyy <33333333333

    OdpowiedzUsuń
  35. Story Of My Life ♥

    OdpowiedzUsuń
  36. Świetny rozdział asdfghjklove *,*
    ~@sweetxniall (kiedyś Niall_my_hunger)

    OdpowiedzUsuń
  37. Boże to jest takie słodkie *_*
    Kocham czytać te opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  38. Cudowne, cudowne i jeszcze raz cudowne! Uwielbiam Hungera <33 Z niecierpliwością czekam na następny rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
  39. Oni są tacy cudowni! ;)
    I już się bałam, że ten gość ze stacji zadzwoni na policję i ich wsypie. oh.

    OdpowiedzUsuń
  40. cudowny rozdzial <3 <3 też chce mieć takiego NIALLA przy sobie <3

    OdpowiedzUsuń
  41. Wiem że tego nawet nie przeczytasz ale i tak napiszę.
    Ten blog jest nie do opisania.
    Brak słów.
    ZAWSZE kiedy czytam kolejne rozdziały serce zaczyna mi co raz szybciej bić.
    Twój blog nie tylko zmienia człowieka ale także rytm bicia serca.
    Zapraszam do siebie :
    http://this-is-girl-on-fire.blogspot.com
    Liczę na twój komentarz <3

    OdpowiedzUsuń
  42. NIESAMOWITY! Kocham kiedy piszesz! Rozdziały są niezwykle ciekawe i zaskakujące! Po prostu uwielbiam jak opisujesz Niall'a i Meg! Kocham tą całą akcję i w ogóle! Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  43. piękny! :D Uwielbiam to, co piszesz :) Wszystko jest ciekawe i z każdym dniem nie mogę się doczekać większej ilości! :D jestem po prostu UZALEŻNIONA! :D Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  44. Świetny rozdział, nie mogę się doczekać następnego. <3
    http://fanfiction-frozen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  45. ojejku <3 jakie cudowne zakończenie ! <3 Nie mogę doczekać się kolejnego ! :*
    GENIALNY ! @HuglovedNiall

    OdpowiedzUsuń
  46. Przeczytałam cały w ciągu kilku dni ;3 Opowiadanie jest genialne ! Świetnie piszesz ;d Masz talent. Czekam na następne rozdziały ;D

    OdpowiedzUsuń
  47. Boziu, ty bawisz się moimi emocjami. Myślałam, że policja ich złapie, a tu tylko patrol. sbduhbduhbqadu Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Życzę duuużo wenki!

    OdpowiedzUsuń
  48. omomomomom genialny rozdział *-*

    OdpowiedzUsuń
  49. Cudny rozdział. Już nie mogę doczekać się kolejnego *___* Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy :D

    OdpowiedzUsuń
  50. I drive all night to keep her warm and time is frozen...

    OdpowiedzUsuń
  51. Ciekawy rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  52. Wiesz co.... ja rzadko zostawiam komentarze pod Hungerem za co przepraszam, ale już Ci podaje tego powód. Nigdy nie wiem jak opisywać emocje jakie wywołuje u mnie to FF, jest tak wyjątkowe i niezapomniane. Przez cały tydzień zastanawiam się co będzie w następnym rozdziale... trafiasz w sam środek, moich marzeń i potrzeb, moich "pragnień" związanych z Niallem i nie wiem jak to po prostu opisać... Historia i pomysł niby jest oklepany, bo kolejny raz członek 1D jest "bad boyem", ale za razem tak inna i ... intymna? nie wiem, ich relacja jest jakaś taka właśnie intymna...wchodzę w świat Meg i jestem nią, przeżywam to wszystko z Niallem. Dziękuje Ci za to Kochana... Kiedy będę w stanie skleić coś sensownego z moich myśli to, to napisze, ale wiedz, że czytam każdy rozdział i KOCHAM HUNGER!! xx. /@Justin_xxo

    OdpowiedzUsuń
  53. sduygfbnicwdrn genialny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  54. Kocham to opowiadanie/FF lub czym kolwiek to jest bo to na pewno nie jest byle co! Masz talent. To historię czytam 2 raz od początku i za każdym razem mnie zaskakujesz :> ! Daj mi takiego chłopaka <3 stworzyłaś ideał :* Kocham cię i czekam do NASTĘPNEGO :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Jest świetny *.* jejuu, stary dom i ten kot, opętanie hahaha. nic. po prostu boskie ♥ czekamy na next'a Kochana! jesteś wspaniała! i piszesz tak ciekawiee... ♥ ohh, życze dalej i dalej najlepszej weny bez końca! x @xforxyoux

    OdpowiedzUsuń
  56. Omg rozdział jak zwykle asdfghjkl, i jeszcze soml ahhh czekam na next
    @vxnsloueh x

    OdpowiedzUsuń
  57. A CO Z KOTKIEM?!!!!

    OdpowiedzUsuń
  58. O JEJKU, BEDĄ MIELI KOTKA HAHA :D KURDE SUPER ROZDZIAŁ :)

    OdpowiedzUsuń
  59. NIE OMIJAJ !!


    DZIEWCZYNO ! SIEDZIAŁAM WCZORAJ OD 18:00 DO 00:02 W NOCY I BEZ PRZERWY CZYTAŁAM TEN CHOLERNIE ZAJEBISTY FF !!! 8 GODZIN ! NIE, NO SZACUN !! MAM NADZIEJĘ , ŻE PRZECZYTAŁAŚ TEN KOMENTARZ :)

    OdpowiedzUsuń
  60. OMG! DAAAAAAAALEJ! NEXT! BOSKIE!!!!! <3333333333333

    OdpowiedzUsuń
  61. djffkjdbhfhvdf to jedyne co moge teraz sb wydusić *.*

    OdpowiedzUsuń
  62. jak zwykle wspaniały rozdział! gratuluję ci już po raz setny niesamowitego talentu!
    pozdrawiam i całuję @irish_teenager <3

    OdpowiedzUsuń
  63. Jezu, cudowny rozdział. Jak zawsze. Nawet nie masz pojęcia jak zazdroszczę ci talentu. Na miejscu Meg bałabym się spać w takim opuszczonym domu, ale w sumie ma przy swoim boku Nialla, to nie dziwię się, że czuje się bezpieczna. Jejku, bardzo by,m chciała, aby ich problemy nagle się rozwiązały...
    Czekam na następny i życzę weny ~ @greaseblow

    OdpowiedzUsuń
  64. Hej, tutaj Marysia z twittera (@marysienka_). W poniedziałek pisałam Ci, że rano zaczęłam czytać opowiadanie, jest środa godzina 14:00, skończyłam i zbieram szczękę z podłogi. Wow, dziewczyno. W życiu nie czytałam czegoś tak oryginalnego (a przez 20 lat życia trochę tego przeczytałam hahaha) (w ogóle powinnam się szykować do wyjścia ale muszę to napisać jeju) i w ogóle Niall jaki bad boy!!! Mega. Ale ten komentarz w sumie nie będzie taki cukierkowy, przepraszam :D Zauważyłam to na początku, potem trochę mniej, że masz tendencję do nadużywania przymiotników, w sensie, tam był taki motyw, że ona spojrzała na jego usta, a Ty napisałaś "perfekcyjne usta". W sumie skoro piszesz o tym, jaki on nie jest idealny już parę zdań wcześniej, a potem wprowadzasz jakąś akcję, to powtarzanie tego troszkę ją banalizuje. Ale ok, nieważne. Kurczę, nie wiem w sumie i tak, co powiedzieć, bo dawno nie czytałam czegoś tak oryginalnego i jakoś tak... nie wiem, normalnego, no bo pomimo tego, że akcja niczym z Bonnie & Clyde, to Twoje opowiadanie jest jednym z najbardziej realnych, jakie czytałam (tzn na tyle realnych, na ile im pozwala ogólny zarys historii). W sensie, nie ma tak, że bohaterka jest taka: awww awwww wwwwwww jaki cutie cutie będę robiła wszystko, o co mnie prosi, bo tak go lofkam omgom gomgomgogmg, tylko widać, że się w a h a. Jest naprawdę bardzo, bardzo dobrze napisana, pokazana z obu stron, dobrej i złej, tak samo jest z Niallem, chciałabym tylko, zebyś kiedyś napisała więcej o jego rodzinie - wierzę, że ten wątek pociągniesz równie ciekawie, jak inne. I że nie skończysz opowiadania tak szybko, jak zapowiadasz!!!!! OK? :D
    Też Ci powiem trochę po kryjomu, że tak czytam czytam i w sumie też trochę dzięki czytaniu Hungera, sama postanawiam wracać do pisania, bardzo powoli i chyba raczej do szuflady, ale nie robiłam tego od roku, a teraz zaczęłam znowu i robię to z przyjemnością. Także dzięki <33333

    OdpowiedzUsuń
  65. Zapomniałam jeszcze dodać, że piszesz bardzo, BARDZO dojrzale i że dziękuje Ci, że oszczędziłaś mi anatomicznych szczegółów przy scenach łóżkowych. No, miłość <3 @marysienka_

    OdpowiedzUsuń
  66. No i co ty robisz z moim życiem? Teraz to ja powinnam się uczyć na sprawdzian, a jak zwykle napawam się perfekcją hungera. Już setki razy pisaliśmy Ci, że opowiadanie bardzo nam się podoba, a ja zamierzam napisać to po raz kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  67. Najlepsze opowiadanie! Najlepszy blog! Po prostu kocham kocham kocham! Nawet nie mogę tego opisać! :D

    OdpowiedzUsuń
  68. Omg kocham ten fanfic! Mogłabyś mnie informować na twitterze? @vxnsloueh xx

    OdpowiedzUsuń
  69. Cudo poraża kolejny! Zawsze każdy rozdział czaruje! Czekam na następny rozdział, ale niestety zdaję sobie sprawę,że też masz szkołę i życie osobiste... ale mam nadzieję, że też kolejna część pojawi się jak najszybciej. :)

    OdpowiedzUsuń
  70. Jejku dziewczyno masz ogromny talent. Opisujesz to tak dorośle z emocjami ale bez wulgarności. Nie kończ tego! Zakochałam się w Hungerze <3

    OdpowiedzUsuń
  71. jwbhferjbdsmjbhjasfhkdm końcówka była taka jsbdfhwjabdmbjhsakjjdhkcbdnsakldhfc * . *

    OdpowiedzUsuń
  72. Uwielbiam to opowiadanie! <3

    Zapraszam również na moje własne, z Harrym w roli głównej. :) http://guarded-hearts.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  73. świetny jak zwykle . uwielbiam twojego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  74. LADIES AND GENTELMENS THIs IS THE BEST FANFICTION I'VE EVER HEARD ! serio dziewczyno masz talent. zazdroszcze Ci . ♥♥♥ kocham cię i to ff nigdy nie kończ go pisać ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  75. Kurwa kurwa kurwa idealne w każdym calu
    Szybko dawaj nexta już nie mogę się doczekać
    Moim zdaniem powinni zrobić z tego film
    Za każdym razem gdy to czytam mam takie uczucie że to ja jestem Meg i wiesz co... to jest takie, takie ,takie realne masakra jakaś uzależniłam się od tego bloga i zakochałam się w nim
    Życzę ci żeby wena cię nie opuszczała i kontynuowała te swoje przecudowne dzieło pozdrowionka <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  76. Zajebisty <3 kurde, tez chce tak umiec pisac <3 ;* /Martyna c:

    OdpowiedzUsuń
  77. Cudowny, zresztą jak zwykle. ;) Wstawisz coś niedługo?

    OdpowiedzUsuń
  78. Z rozdziału na rozdział piszesz coraz lepiej, chociaż myślałam że już dawno osiągnęłaś perfekcję :D i czuć w tym taką jakby magię... Nie wiem jak to lepiej określić, jesteś niesamowita! <3

    OdpowiedzUsuń
  79. Woow. Masz wielki talent. Przeczytałam dziś wszystkie rozdziały i przyznam że od godziny 17 do godziny 4 nad ranem to czytałam z małymi przerwami ale warto. Czekam na kolejny rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
  80. omg meg znów nie wiem co napisać.
    moje myśli w tym momencie wyglądają jak iefhewfiugwefuigefuerherhierierhgvuireghbrekiea
    jeszcze w trakcie słuchałam SOML
    perfect <3
    /@Im_A_Fruit

    OdpowiedzUsuń
  81. Ten rozdział jest jsjsnfjejcc... *-* Nie będę mogła zasnąć. Kiedy nn?

    OdpowiedzUsuń
  82. Jeju to jest świetne, nie moge sie doczekać nastepnych rozdziałow! Wpadłam tu przypadkiem i tu takie coś! Swietny blog, naprawde świetny <3 PS: http://unlike-niall-horan.blogspot.com/ dopiero założylam licze na jakieś wyświetlenia i bardzo zależy mi na komentarzach pod ta notka co tam jest. Jak bedziesz miała czas i oczywiście chęci to zajrzyj, proszę. I jakbyś mogła gdzieś go polecić to byłabym bardzo bardzo wdzięczna <3 z góry wielkiee dzięki <3

    OdpowiedzUsuń
  83. 24h - 32 rozdziały *___* od kiedy napisałam Ci na TT, że jest mega zajebisty czytałam każdy rozdział dalej w wolnym czasie :)
    boooże too jest zajebiste *___*
    masz talent :D mam nadzieje, ze wena sprzyja i masz jak pisac dalej :)
    haha <3
    pozdrawiam, @lovetheysay95

    OdpowiedzUsuń
  84. cudowne zakończenie, kocham jak opisujesz jej uczucia(:
    troublemakerimagine.blogspot.com
    x

    OdpowiedzUsuń
  85. Htm wiec blok cudowny ;) kiedy przeczytałam pierwszy rodziałma nie mogłam się oderwać ... tworzysz i budujesz napięcie ... sposób w jaki rozkazujesz emocje ... ah i oh :) mam nadzieję że kolejny rozdział pojawi się szybko ... wiedz że czekaMY

    OdpowiedzUsuń
  86. Kocham Cię!!! Dwa dni - wszystkie rozdziały przeczytane. Naprawdę wciągające. AWW...*.* Z niecierpliwością czekam n nn *.*

    OdpowiedzUsuń
  87. Piękny rozdział,a zakończenie..CUDO <333 Czekam z niecierpliwością na next..kocham tego bloga! *.*

    OdpowiedzUsuń
  88. najpiękniejszy <3

    OdpowiedzUsuń
  89. KOCHAAAAAAM! ♥

    OdpowiedzUsuń
  90. cudeńko, uwielbiam Cię, prosze nie kończ go szybko :c

    OdpowiedzUsuń
  91. Haha to pierwsze fanciction wspominające o okresie, które przeczytałam XDD

    OdpowiedzUsuń
  92. Zajebiste <3
    ZAPRASZAM DO MNIE :)
    http://littlethingssssss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  93. Ta, te "przyziemne" sprawy xD

    OdpowiedzUsuń
  94. Super rozdział!!

    OdpowiedzUsuń
  95. Jest 2017 rok a ja w dalszym ciagu pamietam tą historię a zwlaszcza ten rozdział. Cieszę się że blog dalej istnieje i można do niego wracać ❤❤ pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń