niedziela, 5 maja 2013

Rozdział 7


*dwie godziny wcześniej*

Widziałem jak trzaska drzwiami i teoretycznie powinienem się tym przejąć, ale po tym jak mnie spoliczkowała, byłem wściekły. Obudziła we mnie stronę, której za wszelką cenę chciałem się za zawsze pozbyć. Byłem już tak blisko, chciałem być taki jak wtedy, kiedy zabrałem ją nad morze...I wszystko znów się spieprzyło.
Cieszyłem się tylko, że ta scena nie miała miejsca przy moich przyjaciołach. Przejechałem dłonią po włosach, po czym mocno zacisnąłem powieki. Weź się w garść pomyślałem. To tylko zwykła dziewczyna. Trzasnęła drzwiami, jej strata, na jej miejsce będzie dziesięć innych. Najgorsze, że nie chciałem tych dziesięciu. Chciałem ją i tylko ją. Po raz pierwszy w życiu nie zgadzałem się z własnymi myślami, czułem się jakbym zwariował. I strasznie mi się to uczucie nie podobało. Wziąłem głęboki oddech i wyszedłem z pokoju, wracając do salonu z uśmiechem na twarzy. Miałem nadzieję, że wyglądałem choć trochę przekonująco.
-Więc... - Harry spojrzał na mnie, lustrując mnie wzrokiem z góry na dół - Możemy kontynuować?
-Jasne - opowiedziałem - Nic się nie dzieje.
-Dziewczyna się obraziła? - spytała Ley z dość sarkastycznym uśmiechem.
-Nie twoja sprawa - odparłem ostro - Chyba nie po to się tu spotkaliśmy.
-Zgadzam się - do rozmowy wtrącił się Cliff. Ochota na żarty chyba mu przeszła, bo był nienaturalnie poważny, co zupełnie do niego nie pasowało.
Harry zabrał rękę, którą obejmował Ley, wstał z kanapy i zaczął krążyć po pokoju. Wiedziałem, że robi to, kiedy staje się nerwowy. Na chwilę zapadła niezręczna cisza, chyba żadne z nas nie wiedziało, od czego właściwie wypadałoby zacząć.
-Masz jakieś dowody? - zapytałem, zwracając się do Cliffa.
-Kurwa, Horan, mam jeszcze na tyle sprawne gałki oczne, że jestem pewny kogo widziałem.
-Wiedziałem, że jest głupi, ale nie sądziłem, że aż tak - Harry zatrzymał się na środku pokoju dotykając palcami wargi.
-Ostatnim razem niewiele brakowało - przypomniała Ley.
-Ciągle niewiele brakuje. Sprawa ucichła, ale nie zapominaj, że moje zdjęcie nadal wisi w każdym posterunku policji w okolicy - zauważyłem.
-Musimy coś zrobić, żeby to jego oskarżyli - powiedział pewnie Cliff.
-Brawo, geniuszu. A myślałeś, że po co tu jesteśmy? - brak jakiegokolwiek planu powoli zaczynał mnie irytować.
-Myślisz, że gdybyś ujawnił się i złożył zeznania, to by to cokolwiek dało? - zapytał Harry, jednak całkowicie bez przekonania.
-Słyszysz sam siebie, Styles? - każdy pomysł był coraz gorszy i coraz bardziej pozbawiony nadziei na powodzenie - Może nie zabiłem Jeremy'ego, ale prawda jest taka, że robiłem inne rzeczy. Nigdy nie byłem aniołem. I jakoś nie uśmiecha mi się wizja wydawania się policji i spędzenia kolejnych kilkunastu lat w więzieniu.
-Powinieneś wyjechać - stwierdził Cliff.
-Nie - odparłem krótko i stanowczo.
Harry uśmiechnął się, jakby chciał mi coś tym powiedzieć.
-Nie, nie chodzi o dziewczynę - szybko zaprzeczyłem.
-A kto powiedział, że właśnie o niej pomyślałem? - powiedział ze śmiechem.
Ley przewróciła oczami, wstała i stanęła obok Harry'ego z założonymi rękoma.
-Wybaczcie, że przerywam jakże ciekawą konwersację, jednak mamy coś do zrobienia.
Po chwili obok niej pojawił się Cliff i cała trójka stała przede mną jak jakaś drużyna superbohaterów gotowa do działania. Na samą myśl zachciało mi się śmiać.
Ja również podniosłem się z fotela, na którym wcześniej siedziałem i wyszedłem na korytarz. Przeszliśmy do jadalni, w której stał duży, prostokątny stół. Lay usiadła obok Harry'ego, tak, że na przeciwko miała mnie i Cliffa. Zmiana otoczenia mogła pomóc nam w wymyśleniu czegokolwiek, przynajmniej taką miałem nadzieję. Nie mogłem się skupić, bo w mojej głowie wciąż brzmiały jej słowa. Zachowujesz się jak ignorancki dupek. A najgorsze było to, że wiedziałem, iż miała rację.
-Musimy upozorować morderstwo - wyrwały mnie z zamyślenia słowa Cliffa.
-Czy ja się nie przesłyszałem? - zrobiłem zdziwioną minę.
-Więc mamy zabić kogoś, żeby udowodnić, że nie zabiłem kogoś i wplątać w to osobę, która naprawdę to zrobiła - z moich ust wypłynął potok słów.
-Nie nadążam - pokręcił głową Harry.
-A ja wręcz przeciwnie - powiedziała pewnie Ley - Uważam, że to genialny pomysł.
-Postradaliście zmysły - odparłem, po czym odsunąłem krzesło i wstałem od stołu.
Wiedziałem, że ten plan ma jakieś szanse powodzenia, ale nie chciałem dopuścić do siebie myśli, że innej opcji może nie być. Robiłem różne straszne, nie do końca legalne rzeczy, ale nigdy nikogo nie zabiłem. Przynajmniej nie bezpośrednio.
Nie wiedziałem co mam robić, myśli kołatały mi się w głowie niczym chmara os. Wszedłem po schodach na górę, zostawiając przyjaciół w jadalni. Nie obchodziło mnie, co sobie pomyślą. Nic mnie już nie obchodziło. Wszystko wymykało mi się spod kontroli, nad niczym nie panowałem. Nawet nad sobą. Zwłaszcza, nad sobą. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, kiedy wszedłem do sypialni to szara bluza leżąca na łóżku.
Meg. 
Oczywiście, przecież nie miała jak zabrać jej za sobą. Podszedłem i chwyciłem bluzę w dłoń. Miałem ochotę cisnąć nią w kąt, przy okazji zrzucając wszystko, o co zahaczy po drodze. Zrobiłem jednak zupełnie coś innego. Zszedłem na dół z bluzą w ręku.
-Wychodzę! - krzyknąłem i trzasnąłem drzwiami frontowymi zostawiając przyjaciół w domu.
Wsiadłem do samochodu, wrzucając bluzę na siedzenie obok kierowcy. Odpaliłem silnik i wyjechałem z podjazdu na drogę prowadzącą do autostrady. Jechałem przez kilka minut, dokładnie znając cel, który chcę osiągnąć. Chciałem jednej, jedynej rzeczy. I zamierzałem ją sobie wziąć.
Widziałem chmury nad głową, przesuwające się po niebie szare masy i byłem pewien, że ulewa to tylko kwestia czasu.
Nie zamierzałem podjeżdżać pod sam dom. Zostawiłem auto kilka ulic dalej, w jakimś zaułku pod żywopłotem, po czym przykryłem je płachtą znalezioną na tylnym siedzeniu, uprzednio zabierając stamtąd ubranie należące do osoby, której miałem za chwilę złożyć niezapowiedzianą wizytę.
Poczułem pierwsze krople spadające mi na gołe ramiona i przekląłem się, że nie wziąłem ze sobą kurtki albo bluzy, czegokolwiek co posiadałoby kaptur. Deszcz padał coraz mocniej, gdy dochodziłem już do miejsca, które było moim celem, byłem całkiem zmoczony. Na podjeździe zauważyłem pick-up'a, więc byłem pewien, że dziewczyna jest w domu. Sama. Spojrzałem na okno, które było przymknięte tylko do połowy i uśmiechnąłem się szeroko.


*czas realny*

Nienawidziłam tego, jak jego błękitne oczy na mnie działały. Uczucie, jakby przewiercały mnie całą na wylot. Nie miałam nad tym żadnej kontroli i to bolało mnie najbardziej, bo lubiłam panować nad sytuacją. Chłopak przysunął swój policzek bliżej, powodując, iż mój stał się mokry. To był Niall, którego spotkałam na wzgórzu. Ten sam, który przyciskał mnie do drzewa i całował z brutalnością. Nie wiem, co pozwoliło mi myśleć, że jest inny. Może sytuacja nad morzem? Może to, jak zwierzał mi się z tego wszystkiego? Nie wiem. Jedyne, czego byłam pewna, to że chłopak był niebezpieczny. Nawet jeśli nie był mordercą, o czym mnie zapewniał, to sam fakt, iż wkradł się do mojego pokoju, wchodząc przez okno nieco mnie przerażał. Wiedziałam, że krzyk mi nie pomoże, w pobliżu nie stało wiele innych domów, każdy oddalony był o co najmniej kilkaset metrów. Postanowiłam grać na zwłokę, mając nadzieję, że ktoś z moich domowników niedługo się pojawi. Cholera, cieszyłabym się nawet widząc Ashtona.
-Mam pytanie - zaczęłam, próbując delikatnie odsunąć jego ciało od mojego, ale jedyne co zyskałam, to pierś Nialla mocniej napierająca na moją klatkę piersiową.
-Hmm? - mruknął.
-Mogę chociaż wiedzieć, jakim cudem wszedłeś przez okno? - próbowałam uspokoić oddech, aby moja wypowiedź brzmiała w miarę normalnie - Skoro jesteś Supermanem, mogłeś od razu tak mówić, to by wyjaśniało też wcześniejsze wahania nastroju. Wewnętrzna schizofrenia i tego typu stany - dodałam sarkastycznie.
Odchylił głowę, jego śmiech jak rozedrgane struny poniósł dźwięk po pokoju.
-Nie jestem Supermanem, ale chyba powinienem podziękować komuś, kto zostawił drabinę opartą o drzewo. To naprawdę ułatwiło mi sprawę - uśmiechnął się i znów wbił we mnie te cholernie błękitne oczy.
Zabiję cię, Ashton pomyślałam. Mój jakże nieobdarzony przez naturę mózgiem brat ściągał wczoraj naszą kotkę z klonu rosnącego obok domu. Ash jak zwykle nie odkładał niczego na miejsce, było to chyba poza jego możliwościami, najzwyczajniej zapominał skąd brał daną rzecz. Chociaż nie, po prostu był leniwy, to akurat było u nas rodzinne.
W pewnym momencie pośród dźwięków szumiących strumieni deszczu zdołałam wyłapać dźwięk kół samochodu podjeżdżającego pod dom. Nie zauważyłam, by Niall się zorientował, co mnie trochę uspokoiło.   Poczułam jednak, że ręka chłopaka zsuwa w dół, a jego palce przejeżdżają po moich nagich plecach. Co więcej, jego miękkie usta dotknęły mojej szyi, a pocałunek, który na niej złożył wywołał u mnie ciarki. Szarpnęłam, próbując wyrwać się z uścisku, ale jego zdawało się to jeszcze bardziej podniecać. 
-Lubię się bawić - szepnął mi do ucha. 
Przycisnął mnie mocniej do siebie, niemiłosiernie napierając całym swoim ciałem. Miałam wrażenie, że drzwi za chwilę nie wytrzymają i po prostu wypadną z zawiasów. 
Nagle usłyszałam z dołu dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach. Niall przekręcił głowę i odsunął ode mnie ciało, jednak nie dał mi możliwości na jakikolwiek ruch, bo zatkał mi usta dłonią zanim zdążyłam krzyknąć albo chociaż powiedzieć cokolwiek. 
-Meg? - usłyszałam z dołu głos Alison. 
Patrzyłam się Niallowi prosto w oczy, nie wiedząc co zamierza. 
-Meg? - tym razem głos należał do mojego ojca. Brzmiał, jakby był naprawdę zaniepokojony. 
-Posłuchaj mnie - zaczął szeptem Niall - puszczę cię teraz, ale nie będziesz wołać o pomoc, krzyczeć czegoś, co wyjawiłoby moją obecność. Rozumiesz?
Pokiwałam głową. 
-Jestem tutaj! - odkrzyknęłam ojcu. 
-Grzeczna dziewczynka - powiedział Niall. Miałam ochotę znów trzepnąć go po policzku, nienawidziłam jak ktoś tak mówił. 
Usłyszałam kroki na schodach. Niall puścił mnie i odsunął gwałtownym ruchem od drzwi. Po chwili zniknął w łazience, domykając drzwi praktycznie w tym samym momencie, gdy ojciec wszedł do pokoju. 
-Cześć tato - powiedziałam, próbując uspokoić oddech. 
-Czemu jesteś mokra? - zapytał ze zdziwioną miną. 
-Uhm, niechcący odkręciłam za mocno kran i oblałam się wodą - historyjka była naiwnie głupia, miałam nadzieję, że przynajmniej w kilku procentach przekonywująca. 
-Tak... - ojciec chyba postanowił uznać ją za prawdziwą, bo nie drążył tematu - Zejdziesz na chwilę na dół? Alison chciała się spytać jak ci poszło wczoraj w szkole. No i czy samochód dobrze się sprawował. 
Spojrzałam na drzwi łazienki, nie wiedząc co robić. 
-Ok - odparłam i ruszyłam za ojcem na dół. 
Weszłam do kuchni i zobaczyłam uśmiechniętą Al. 
-Meg! Jak w szkole? - spytała entuzjastycznie. 
-Normalnie... - odparłam spokojnie. 
-Widzę, że samochód jest cały.
-Jakimś cudem udało mi się go nie obić - zmusiłam się do uśmiechu. 
-Wiesz, pomyśleliśmy z twoim tatą, że może chciałabyś go na własność.
W obliczu tego, że na górze, w mojej własnej łazience był nieprzewidywalny chłopak, którego cholernie się bałam, podarowanie samochodu przyjęłam obojętnie. 
-Och... - wydusiłam z siebie. 
-Nie cieszysz się? - zapytał zdziwiony ojciec. 
-Cieszę się, naprawdę, po prostu jestem zmęczona i chyba pójdę się położyć, jeśli pozwolicie. 
Odwróciłam się, żeby wrócić na górę, ale zatrzymał mnie głos Alison. 
-Meg? - zaczęła cicho - Wszystko w porządku? 
W jej oczach zobaczyłam prawdziwą troskę, naprawdę się starała. Chyba widziała, że coś jest nie tak, nawet jeśli ojciec tego nie zauważył. 
-Jasne, w najlepszym, po prostu trochę boli mnie głowa.
Wróciłam na górę, ze strachem przed tym, z czym musiałam się zmierzyć. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam, że okno jest szeroko otwarte. Wychyliłam się przez nie, ale nic nie zobaczyłam, bo zrobiło się dość ciemno. Weszłam do łazienki, ale nie zastałam tam Nialla. Zobaczyłam jednak coś zupełnie innego. 
Napis na lustrze nad umywalką, zapisany za pomocą mojej czerwonej szminki. 
Jeszcze się zobaczymy. N.
Moment, w którym poczułam się bezpieczna odpłynął w niepamięć. Znów cała się trzęsłam, czując wokół jego obecność. Czułam nie tylko zapach deszczu, jaki ze sobą przyniósł, ale każdy dotyk jaki zostawił na mojej skórze, jego palce na moich plecach, jego usta na mojej szyi. Jego klatka piersiowa przy mojej. Wróciłam do pokoju i bezwładnie opadłam na łóżko, czując jak moja wewnętrzna siła odpływa razem ze słonymi łzami cieknącymi mi po policzkach. 



Po wyjściu z domu Meg kierowałem się do samochodu, który zostawiłem niedaleko. Deszcz już nie padał, ale wokół nadal czuć było wilgoć. Byłem z siebie zadowolony. Ta dziewczyna, ta niepozorna dziewczyna wywoływała we mnie tyle sprzecznych emocji. Kiedy przyciskałem ją do tych drewnianych drzwi, miałem ochotę się z nią kochać, czuć jej ciało dokładnie pod moim. Z drugiej strony, wolałbym ją potraktować delikatnie, bo zapewne na to zasługiwała. Niestety, coraz bardziej czułem, że zatracam się w ciemniejszej stronie mojej podświadomości. Nie wiem czy było to wywołane przez samą Meg, czy może przez wszystkie ostatnie wydarzenia. Najbardziej przerażało mnie, że wcale mi to nie przeszkadza i nie chcę nad tym zapanować. Wręcz przeciwnie, podobało mi się to uczucie, że na niczym już mi nie zależało. Straciłem wszystko, co mogłem. 
Dochodząc do samochodu wciąż rozpamiętywałem ostatnie sceny, uśmiechając się. Gdyby jej ojciec nie wrócił, kto wie...Miałem zamiar ją do siebie przekonać, tylko jeszcze nie wiedziałem w jaki sposób. Na razie jedyne co osiągnąłem, to że Meg się mnie bała. W sumie, zawsze to jakieś uczucie. 
Spostrzegłem mój samochód, poszedłem i ściągnąłem z niego wcześniej rozłożoną płachtę, zwijając ją i niedbale rzucając na tylne siedzenie. Wyciągnąłem kluczyki i miałem już wsiąść do środka, gdy usłyszałem coś za plecami. 
Dźwięk pstryknięcia zapalniczką i zaciągnięcia się papierosem. 
Odwróciłem się gwałtownie, w ciemności widząc tylko żarzący się papieros. Ktoś wypuścił z ust kłąb dymu, który uniósł się do góry. 
-Znów się spotykamy, Horan - usłyszałem gardłowy głos. 
Mężczyzna wyszedł z cienia, tak że mogłem zobaczyć jego twarz. 
Jego zakłamaną, parszywą twarz. Ścisnąłem w pięści kluczyki, tak, że zbielały mi knykcie. 
Wziąłem głęboki oddech i wysyczałem:
-Jesteś pierwszym człowiekiem, który sam pakuje się prosto do piekła, Trevor.

40 komentarzy:

  1. qwertyuiklkjhgfdsazsxcvbnm ja chcę jakiegoś wątku między Niallem i Meg, ale wiesz... takiego, żeby w końcu coś się zdziało :D
    i ta końcówka... matko, ty to robisz specjalnie, żebym ja coraz bardziej się niecierpliwiła w oczekiwaniu na nowy rozdział.
    kocham cię

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowity! Kocham cie ! Kiedy nastepny?;)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne, świetne, świetne. Cudownie piszesz! :) No i wspaniały pomysł. Mam nadzieję że Niall się troche ogarnie, albo że chociaż Meg go ogarnie, bo jak narazie jest beznadziejnym dupkiem co mnie nie satysfakcjonuje :C Ale czekam na rzwój sytuacji:) A.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nienawidzę tego momentu, gdy coś na końcu mówi, że będzie jakaś akacja, nienawidzę, bo się zaczynam nie cierpliwić *w*

    OdpowiedzUsuń
  5. matko cudowny ♥♥ kiedy następny ?????????

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja już czekam na następny. Zakochałam się <3

    OdpowiedzUsuń
  7. asdcavjsvbdebqwcbbhj kocham to opowiadanie <3 ja chce takiego Niall'a na własność...nawet jeśli jest zły xD naprawde super^^ czekam na następny c:

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham twoje opowiadanie ! <3
    Boże żeby tylko on nic Niallerowi nie zrobił :<
    czekam na następny ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej:)
    To ja @LuvYaJames. Podpisuję się bo już trzeci raz zmieniałam nazwę na bloggerze a zależy mi na tym żebyś się chociaż trochę orientowała czy komentuję twojego bloga. Postaram się skrócić w swoich wywodach ale też rozwinąć się do większej ilości emocji niż "njfdivnsavcisovfn". Szczegół, że więcej mi to zajęło niż napisanie komentarza. ;)
    Gdy weszłam dzisiaj w moją listę czytelniczą nie spodziewałam się takiej niespodzianki od ciebie. Jestem bardzo szczęśliwa, że dodałaś rozdział. Szczególnie po takim dniu jak dzisiaj. Teraz może coś o rozdziale. Ja osobiście nienawidzę jak chłopak traktuje dziewczynę jak przedmiot, swoją własność ale tu to czyni Niall'a bardzo uwodzicielskim i tajemniczym. Pomimo to, że jest bezczelny, chamski, arogancki, ordynarny, infantylny, trywialny i prostacki to właśnie jest na plus tego opowiadania i niego samego, jako bohatera. Ta akcja z Niall'em wchodzącym przez okno i ojcem wracającym do domu, nie obraź się ale jest bardzo pospolita i często wykorzystywana. Ale ta końcowa akcja, z tym Trevorem aż sili się na usta żeby powiedzieć, że nie mogę się doczekać co stanie się z Niall'em po spotkaniu lub w trakcie jego. Podsumowując, wiem, że ani trochę się nie streściłam ale rozdział bardzo mi się spodobał i zapamiętam go pewnie na długo.
    Pozdrawiam i życzę weny, Dorota, ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ajhvajsajsvckadgkfshdfgakjsvbkas gdzie mogę kupić takiego Nialla? *o*

    OdpowiedzUsuń
  11. O mój boosz ! *o* Co za emocje ! <3 Tłumacz szybko kolejny ! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tego nie tłumaczę, tylko piszę. :O

      Usuń
  12. dzisiaj trafiłam na to opowiadanie i już przeczytałam wszystkie rozdziały. jest świetne!! kocham niegrzecznego Nialla i czytam sporo takich opowiadań ale to jest jedno z lepszych,, jeżeli nie najlepsze! nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :))))

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejciu ja przez takie opowiadania jak to tracę po prostu głowę...rozdział jest po prostu prześwietny...chociaż nie wiem czy to słowo w pełni opisuje moje odczucia :) Bad Niall *.* Z takim Horanem spotkałam się tylko w twoim opowiadaniu...cóz muszę szczerze powiedzieć, że twoje opowiadanie przypadło mi do gustu już od pierwszego rozdziału ;) Oh co by się działo gdyby Alison i tata Meg nie byli by w tym czasie co rozkręcała sie akcja...ten moment gdy Niall przypierał do drzwi Meg był taki mega mega HOT! Juz nie mogę doczekać się co to będzie w następnym rozdziale :D

    Ps. Przepraszam że zachowuje się jak napalona fanka ale *.* według mnie jesteś mistrzynią...wielkie pokłony i wdzięczność w twoje ręce za to, żę dzięki tobie mam co czytać gdy nuda dobija mnie totalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. kiedy kolejna część;?

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziś zyskałaś nową fankę. Tak, to ja ! ;) Świetnie piszesz. Twoje opowiadanie jest bardzo podobne do Dark ( chyba troszkę się nim inspirujesz - tak wynika z mych obserwacji). Według mnie jesteś najlepszą polską pisarką fanficów ! :) Wielbię Cię !
    Zapraszam do mnie ( choć mój blog jest niczym w porównaniu z twoim arcydziełem ! )
    http://foreveralone6969.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dark i Danger bardzo mnie zainspirowały, przyznaję :)

      Usuń
  16. hgjhgjhgcjhzgjchgzjhcg *____* JESTEŚ NIESAMOWITA !

    OdpowiedzUsuń
  17. to jest naprawdę świetne ♥ i jeszcze z Niall'em. Czekam nn:***

    OdpowiedzUsuń
  18. Żartujesz, prawda? Jak można mieć, aż taki talent do pisania? Piszesz świetnie i nigdy nie przestawaj tego robić, bo chyba się powieszę :D

    OdpowiedzUsuń
  19. super , kiedy dodasz następny rozdział ?;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Trafiłam na to opowiadanie przez przypadek i nie żałuje, bo jest świetne :) Mogłabyś mnie powiadamiać o nowych rozdziałach na tt ? @gabik93

    OdpowiedzUsuń
  21. Długo szukałam dobrego opowiadania, które było by bardzo realne. Zazwyczaj ludzie piszą opowiadania o 1D, które są bardzo ckliwe, cnotliwe, szczęśliwe, od razu "kocham Cię", bardzo nierealne, dużo w nich dziecinady. Mam nadzieje, ze dalej będziesz tak dojrzale pisać bo to opowiadanie o ludziach którzy wstępują w dorosłe życie i takie powinno być opowiadanie wg mnie. Bardzo mi się podoba. Czekam na więcej. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jejku, świetne to jest!
    Jedno z lepszych, które miałam okazję czytać xxx

    OdpowiedzUsuń
  23. świetne! czekam na kolejny z niecierpliwością! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Dodasz dzisiaj 8 rozdział czy możemy się go spodziewać raczej jutro ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałabym jeszcze dziś, ale nie wiem czy zdążę. :)

      Usuń
    2. A to już napisałaś czy jeszcze nie ?
      sorry że tak wypytuje ;/

      Usuń
    3. napisałam dopiero początek. :)

      Usuń
  25. kiedy dodsz nowy rozdzaiał??? :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jakoś tak wyszło, że nie miałam możliwości komentowania, po prostu czytałam więc teraz to nadrobię.
    Rozdział jest genialny. Niall był trochę wkurzony i ją nastraszył, no ale w końcu Meg dała mu wcześniej z liścia :)
    Fajny pomysł z Trevorem. I w ogóle to, jak potrafisz utrzymać nas w napięciu jest niesamowite (chyba ostatnio nadużywam tego słowa). Wszyscy z niecierpliwością czekają na następny rozdział.

    @mrrsmorgaan

    OdpowiedzUsuń
  27. KOCHAM ♥♥♥
    Świetna akcja

    OdpowiedzUsuń
  28. Boskie ttoooooo <333
    A Niall? Mrrrr ;3

    OdpowiedzUsuń
  29. O.O OMG O.O
    Kocham ciebie normalnie <3 cudowny imagin <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Jestes normalnie ZAJEBISTA !! <3 CZYTAM TWOJEGO BLOGA OD DZISIAJ RANO I NORMALNIE SIE ODERWAC NIE MOGE <3 MASZ TALENT ;)) BEDE POLECAC TWOJ BLOG KAZDEMU BO WARTO, NAPRAWDE <3

    OdpowiedzUsuń