czwartek, 16 maja 2013

Rozdział 10

Było dość późno, z pokoju Ashtona nie dobiegały żadne dźwięki, więc stwierdziłam, że poszedł już spać albo prawie zasnął ze słuchawkami na uszach. W tym byliśmy podobni - lubiliśmy zasypiać słuchając piosenek. Możliwe, że było to związane ze wspomnieniami o mamie, jak zwykła układać nas do snu śpiewając kołysanki, kiedy byliśmy mali. Dlatego lubiliśmy zapadać w sen w obecności muzyki, robiliśmy to zupełnie podświadomie. Na tym podobieństwo się kończyło, bo nasze preferencje były zupełnie inne. Ja wolałam usypiać słuchając spokojnych, relaksujących melodii, za to Ash uwielbiał rock, może dlatego że nie słyszał wtedy własnych myśli, więc nie rozpatrywał wszystkich wydarzeń, które zdarzyły się w ciągu dnia.
Wtuliłam się mocniej w poduszkę, nakrywając się bardziej kołdrą. Uśmiechnęłam się z zamkniętymi oczami, powoli analizując wydarzenia dzisiejszego wieczoru. Byłam dumna z tego, jak dobrze wybrnęłam z sytuacji z policją. Alison mogła mi nie uwierzyć, na pewno nie dała się nabrać, ale w jej wyobrażeniach chłopak, z którym się spotkałam zapewne był jakimś spokojnym uczniem z mojej szkoły, którego poznałam na dodatkowych zajęciach. Rzeczywistość byłaby bardziej brutalna, przynajmniej dla taty i Al. Nie mogli się dowiedzieć, chyba że Niall zostałby oczyszczony z zarzutów, chociaż pewnie i wtedy patrzyliby na niego krzywym okiem. Sama jeszcze do końca nie mogłam sobie wyobrazić, że byłam w stanie tak łatwo się do niego przekonać, kiedy jeszcze kilka dni temu nienawidziłam go z całego serca. Czy byliśmy parą? Tego nie wiedziałam, chyba było za wcześnie, żeby tak otwarcie to powiedzieć. Jedyne, czego byłam pewna, to to, że  coraz bardziej się do niego przywiązywałam.
Właściwie, Niall był pewnego rodzaju uzależnieniem. Wiedziałam, że nie powinnam się z nim spotykać, a tym bardziej całować. Najgorszy był fakt, że sprawiało mi to przyjemność i nie miałam z tego powodu wyrzutów sumienia. Podobała mi się adrenalina, która towarzyszyła spotkaniom z Niallem. Na początku się go bałam, był przerażający, ale kiedy mnie obejmował, zdałam sobie sprawę z tego, że nigdy wcześniej nie czułam się tak bezpiecznie.
Moje przemyślenia urwały się wraz z końcem wieczornej playlisty, więc odłączyłam słuchawki i wstałam, by odłożyć je na parapet. Odsłoniłam zasłonkę, by popatrzeć na księżyc, który zawsze w pewien sposób uspokajał mnie przed snem. Ucieszyłam się, kiedy zobaczyłam, że nie przysłaniają go chmury, a co więcej jest w pełni i świeci jasnym blaskiem. Po chwili wpatrywania się w niebo miałam już zasłonić okno z powrotem, ale zauważyłam, jak coś poruszyło się za żywopłotem, który otaczał moje podwórko. Pomyślałam, że to pewnie znowu koty, które od pewnego czasu wybrały sobie nasze podwórko na główny plac zabaw. Jednak zobaczyłam jeszcze coś, co mnie zaniepokoiło. Zza zielonego ogrodzenia wydobywał się dym, chyba z papierosa. Stanęłam tak, by zasłonka okryła mnie, ale jednocześnie mogłam obserwować ulicę.
Po chwili przez ulicę przeszedł mężczyzna i mogłam zobaczyć w świetle księżyca jego twarz.
Z ust, na których była zaschnięta krew wydobywał się cienki pas dymu z papierosa. Myślałam, że zaraz upadnę, bo nie mogłam spokojnie zaczerpnąć powietrza. Otworzyłam okno, ale zrobiłam to zbyt gwałtownie, bo trzask poniósł się echem po ulicy, tym samym zwracając uwagę mężczyzny.
Zwracając uwagę Trevora.
Odwrócił się i widziałam, że patrzy wprost na mnie. Nie wiedziałam co robić, nie miałam pojęcia czego się po nim spodziewać. Nie było Nialla, który mógłby mnie przed nim obronić.
Trevor uśmiechnął się i rzucił niedopałek papierosa na ziemię, przydeptując go obcasem swojego skórzanego buta. Odsunęłam się od okna, mając jakąś chorą nadzieję, że mnie jednak nie zauważył i po prostu sobie pójdzie. Nie mogłam się bardziej mylić.
Trevor powoli podszedł do ogrodzenia i najwyraźniej szukał miejsca, w którym mógłby je przeskoczyć. Modliłam się, żeby nie zauważył dziury schowanej w chaszczach żywopłotu, którą łatwo mógłby przedostać się bliżej domu. Jednak mimo iż nie spostrzegł wyrwy w ogrodzeniu, bez problemu wspiął się po prętach i przeskoczył na podwórko, wywołując u mnie początki paniki. Rzuciłam się do okna, by szybko je przymknąć, ale on był już tuż pod moim oknem.
-Odejdź - powiedziałam zdecydowanie, ale cicho.
-Nie spuścisz mi swoich włosów, bym mógł się po nich wspiąć królewno? - szeptał, ale jego głos brzmiał pewnie i w ciszy nocy był naprawdę dość donośny.
-Czego ode mnie chcesz? - wychyliłam się zza okna, by zobaczyć jego uśmiechniętą cynicznie twarz.
Stał z rękoma w kieszeniach, jakby na coś czekał.
-Przyszedłem powiedzieć ci tylko kilka słów na dobranoc. Prawda jest taka, że na twoim miejscu uważałbym na siebie. Nigdy nie wiadomo, na kogo możesz trafić w ciemnej alejce... - jego cichy śmiech wywołał u mnie ciarki.
-Co ja takiego zrobiłam? - zapytałam z sykiem, ciągle szepcząc.
-Ty nie zrobiłaś absolutnie nic - odparł.
-Więc o co tak naprawdę chodzi?
-Nie o co, a o kogo, skarbie - ostatni wyraz wypowiedziany przez Trevora sprawił, że miałam mdłości. Nienawidziłam tego słowa. On kontynuował.
-Jesteś jedyną rzeczą, na której w tej chwili zależy Horanowi. A ja lubię odbierać mu rzeczy, na których mu zależy - powiedział, po czym dodał - Zastanów się, czy jest tego wart, bo niedługo może być za późno.
Po tych słowach po prostu się odwrócił i przeskakując przez ogrodzenie, odszedł w głąb ciemnej uliczki. Poczułam ulgę, ale jednocześnie cała się trzęsłam, bo nie potrafiłam opanować emocji, które wywołała we mnie wizyta Trevora. Nie miałam pojęcia, jak teraz zasnę, szczególnie, że jutro musiałam iść do szkoły, co wiązało się ze stawieniem czoła Ericowi i potencjalnym plotkom, które rozpuścił. Potrzebowałam kogoś, kto by mnie przytulił.
Osobą, którą chciałam mieć obok siebie był Niall.
Wszystko zaczynało się komplikować w pokręcony sposób. Po policzkach ciekły mi łzy, ale nawet nie zwracałam na nie uwagi. Próbując się uspokoić, ostatni raz tego wieczoru patrzyłam na jasny księżyc.



Wpatrywałem się w okrągły punkt na nocnym niebie jak zahipnotyzowany, księżyc świecił dziś tak jasno. Potrząsnąłem jednak głową i odwróciłem się do przyjaciół, siadając z powrotem przy stole.
-Ten plan ma tyle minusów, że prawdopodobnie nie powinniśmy go w ogóle realizować - powiedziała Ley.
-Żartujesz, prawda? - odparł wesoło Harry - To jest właśnie najlepsze, wyobraźcie sobie tę całą adrenalinę.
-Skup się, Styles - trochę zaczynało mnie denerwować to, jak beztrosko podchodził do tego, co planowaliśmy. Byłem naprawdę wdzięczny Cliffowi, że chociaż on brał to na poważnie. Akurat w tej chwili zachowywał się odpowiednio do sytuacji, mimo że zwykle jego umysł był na poziomie średnio rozgarniętego przedszkolaka.
-Muszę wam zadać najważniejsze pytanie - zacząłem - Czy chcecie się w to angażować do końca?
Popatrzyłem się na ich twarze i dostrzegłem nutę zawahania.
-Wchodzę w to na sto procent - powiedział stanowczo Cliff.
-Nie ma mowy, że zostawię cię z tym samego, Horan - dodał Harry.
Popatrzyliśmy się we trójkę na Ley, która najwyraźniej biła się ze swoimi myślami.
-Ley? - powiedział pytająco Styles, obejmując ją ramieniem i przybliżając do niej swoją głowę.
-Niall... - zaczęła cicho zwracając się bezpośrednio do mnie - Nie zrozum mnie źle, nadal cię wspieram i chcę pomóc w opracowaniu planu, ale nie sądzę, bym była na siłach wziąć w tym udział.
Harry zabrał rękę z oparcia krzesła dziewczyny i skrzyżował ramiona, zsuwając się nieco z krzesła, na którym siedział. Cliff gwałtownie odsunął swoje krzesło i wstał od stołu. Zaczął krążyć po pokoju, spoglądając co chwilę na dziewczynę. Ley spuściła głowę, przygryzając wargę.
-Widać, jak zależy ci na przyjaciołach! - krzyknął Cliff, tak, że Ley aż się wzdrygnęła.
Spojrzała na Harry'ego, ale on widocznie unikał jej wzroku.
-Przestań, Cliff - powiedziałem ostro - według mnie nie ma nic dziwnego, że Ley nie chce brać udziału w całej akcji. Nie udawajmy, że to nie będzie kurewsko niebezpieczne, a szanse powodzenia nie są znikome.
Dziewczyna podniosła głowę i spojrzała na mnie z podziękowaniem w oczach.
Uśmiechnąłem się i kiwnąłem głową, chociaż w głębi duszy uważałem, że Cliff miał odrobinę racji. Próbowałem jednak zrozumieć Ley, szczególnie, że widziałem, że naprawdę była przerażona.
-Kiedy zamierzamy to zrobić? - zapytał Harry, patrząc na mnie.
-Musimy poczekać kilka dni, może Trevor pomyśli, że odpuściliśmy - powiedziałem.
-Wtedy wzbudzilibyśmy w nim mniej podejrzeń - dodał szybko Harry.
-Miejmy nadzieję, o to właśnie chodzi - odparłem z westchnieniem.
Cliff zniknął w przedpokoju, po chwili wracając z niego z kurtką w ręku.
-Powinniśmy się zbierać - powiedział do Ley i Harry'ego.
Oboje podnieśli się z krzeseł i mu przytaknęli, po czym poszli wziąć swoje rzeczy. Zostałem w pokoju sam z Cliffem.
-Horan, uważaj na siebie, ok? - powiedział.
-Jasne, chyba mnie znasz - odparłem.
-Znam i właśnie dlatego chcę, żebyś uważał. Wytrzymaj jeszcze kilka dni - dokończył.=
-Idziemy? - w progu stanął Harry z Ley za jego ramieniem.
-Tak - odpowiedział mu Cliff, po czym odwrócił się i poszedł do drzwi, odwracając się tuż przy nich unosząc dłoń w geście pożegnania.
Odpowiedziałem mu tym samym, jednocześnie żegnając się z pozostałą dwójką.
Podszedłem i przekręciłem zamek w drzwiach, upewniając się, czy aby na pewno są dobrze zamknięte.
Cliff miał rację, nie mogłem teraz ryzykować. Poszedłem do kuchni, chwytając kubek z resztką letniej herbaty i poszedłem do sypialni na górę. Byłem okropnie zmęczony, ale zadowolony z przebiegu dzisiejszego dnia. Dopiłem herbatę i odstawiłem kubek na szafkę. Zdjąłem koszulkę i dresy, rzucając się na łóżko w samych bokserkach. W pokoju było gorąco, dlatego narzuciłem na praktycznie nagie ciało jedynie cienką kołdrę, odrzucając na bok gruby koc.
Powinienem myśleć o powodzeniu planu, dopracowywaniu go do perfekcji, ale jedyne co miałem przed oczami to jej twarz, jej usta, jej oczy...
Nie wiem kiedy zasnąłem, ale musiało mi się śnić coś bardzo miłego, bo kiedy rano otworzyłem oczy uśmiechałem się. Wiedziałem już, co będę dziś robił.



Obudził mnie poranny budzik, zapowiadający kolejny dzień w szkole. Modliłam się, żeby Eric nie rozpuścił jakichś plotek, z których musiałabym się tłumaczyć unikając pytających spojrzeń innych. Wiedziałam, jak potrafi koloryzować wydarzenia. Szybko umyłam się, pomalowałam rzęsy, po czym włożyłam jeansy i koszulkę. Próbowałam ułożyć włosy w taki sposób, by zakryły one moją szyję, a dokładnie jeden punkt. Szybko wrzuciłam do plecaka potrzebne książki, bo z dołu dobiegało mnie już wołanie taty. Wyszłam z pokoju, wpadając na Ashtona, który wyglądał na dość wypoczętego, widocznie faktycznie poszedł wczoraj wcześniej spać. W przeciwieństwie do mnie, nie miał też nieprzyjemnego gościa, który wywołałby w nim uczucie potężnego strachu.
-Miałaś koszmary, siostrzyczko? - zadrwił.
-Zamknij się - odburknęłam, po czym dodałam trochę ciszej - To naprawdę aż ta widać?
Miałam nadzieję, że delikatny korektor zatuszuje moje podkrążone oczy, ale najwidoczniej się myliłam. Chociaż może Ashton po prostu ze mną pogrywał.
Wyminęłam go i zeszłam szybko na dół.
-Ładnie wyglądasz - powiedziała Alison, jednocześnie rozwiewając moje wątpliwości na temat podkrążonych oczu. Uśmiechnęłam się w odpowiedzi.
Wyjęłam batonik z szafki i wsunęłam go do plecaka.
-Nie zjesz nic teraz? - zapytała Al.
-Nie jestem na razie głodna, poza tym nie chcę się spóźnić - odparłam.
-Gotowi? - zapytał ojciec, wychylając się z przedpokoju.
Przytaknęliśmy razem z Ashtonem i wyszliśmy. Tym razem nie dostałam pick-up'a, bo po prostu było wygodniej, by tata zawiózł nas razem.
Po kilkunastu minutach kiedy wysiedliśmy przy naszej szkole, Ash szybko pożegnał się i podbiegł do grupki swoich znajomych. Ja też powoli pożegnałam się z tatą i wyszłam z samochodu, kierując się w stronę ławki, na której dostrzegłam siedzącą Marthę.
Podniosła głowę i pomachała mi, odkładając książkę, którą czytała.
-Hej! - przywitała mnie.
-Też miło cię widzieć - odparłam i roześmiałyśmy się obie.
-Jak spędziłaś weekend? - zapytała.
-Nudno, tak jak zwykle - skłamałam. Chwilę rozmawiałyśmy o planach na przyszły tydzień, kiedy nagle przyjaciółka zobaczyła kogoś, kogo miałam nadzieję dziś nie oglądać.
-Eric... - zaczęła Martha.
-Ugh. Zobaczyłam idącego w naszą stronę wysokiego chłopaka. Na szczęście tylko przeszedł obok nas, obrzucając mnie dziwnym spojrzeniem. Wzruszyłam ramionami i kontynuowałam plotkowanie z Marthą.
Po chwili zadzwonił dzwonek, więc wstałyśmy i rozeszłyśmy się, każda w stronę innych klas.
Dzień ciągnął mi się okropnie, siedziałam na lekcjach jak nieprzytomna, ciągle mając w uszach słowa Trevora, kiedy przyszedł do mnie w nocy. Zastanawiałam się, co tak naprawdę mi grozi. Wiedziałam, że w dzień raczej nic mi nie zrobi, zresztą jedyną szansę miałby w szkole, bo prosto z niej wracałam do domu, a było to miejsce publiczne, więc zagrożenie spadało praktycznie do zera. Po drugie, nie zauważyłam, żeby ktoś obrzucał mnie dziwnymi spojrzeniami, więc przypuszczałam, że Eric jednak trzymał język za zębami. Może naprawdę bał się Nialla.
W końcu zadzwonił dzwonek, przerywając moje rozmyślania i uwalniając mnie od dalszej tortury na lekcjach.
Wyszłam na korytarz, kierując się prosto do szafki, którą otworzyłam żeby odłożyć słownik od hiszpańskiego, który nie był mi potrzebny w domu. Miałam już ją zamknąć, kiedy w środku zobaczyłam złożoną na pół kartkę. Odłożyłam słownik i wzięłam papier w ręce. Rozłożyłam kartkę i zobaczyłam krótką notkę napisaną czarnym długopisem.
Czekam za budynkiem 
                                N
Rozpoznałam ten charakter pisma i uśmiechnęłam się sama do siebie. Moje zamyślenie przerwało pojawienie się Marthy.
-Idziemy? - zapytała.
-Uhm, muszę jeszcze skoczyć do biblioteki, zadzwonię do ciebie później, ok? 
-Jasne, nie ma sprawy - uśmiechnęła się i poszła z resztą uczniów w stronę wyjścia. 
Szkoła powoli pustoszała, a ja szłam w przeciwną stronę niż reszta dziewczyn i chłopaków. Skierowałam się do tylnego wyjścia przez halę sportową, chcąc tym samym przejść na tyły budynku. Będąc już prawie przy drzwiach wyjściowych obok hali, jakaś silna ręka pociągnęła mnie i przycisnęła do ściany, sprawiając tym samym, że plecak spadł mi z ramienia. 
-Tęskniłem - wyszeptał mi w ucho, powodując tym samym ciarki na całym moim ciele. 
Odnalazł moje usta i pocałował mnie, wplatając swoje palce w moje włosy. Po chwili odsunął się ode mnie, wziął mnie za rękę i pociągnął do pierwszej pustej sali. Posadził mnie na ławce i stanął tak, że znalazł się między moimi nogami.  Znów mnie pocałował, bardziej napierając całym swoim ciałem na moje. 
-Niall - wyszeptałam - Musimy iść, ktoś może tu zaraz przyjść.
-To właśnie sprawia, że staje się to o wiele bardziej ciekawe - odparł i mrugnął do mnie jednym okiem. 
Jego ręce spoczywały nisko z tyłu moich bioder. Dopiero niedawno zauważyłam, jak duże są i silne. Przyciągnął mnie do siebie jeszcze bardziej przyciskając swoje miękkie usta do moich. Czułam jak wszystko się rozpływa, a wszystkie moje zmartwienia przestają istnieć. 
Kolejny namiętny pocałunek został przerwany przez komórkę wibrującą mi w kieszeni. Odebrałam telefon. 
-Tak...tak, tato, zapomniałam ci powiedzieć, że dziś z wami nie wracam. Wiesz, robię ten projekt z Marthą, jej mama ma mnie odwieźć wieczorem. Uhm, tak, ok, do zobaczenia - rozłączyłam się i popatrzyłam na Nialla, który uniósł jedną brew patrząc na mnie pytająco. 
-Podoba mi się ten projekt - powiedział, ponownie mnie całując. 
-Niall, musimy iść, szkołę zaraz zamkną i utkniemy tu do jutra - zauważyłam. 
-Mam lepszy pomysł - uśmiechnął się - Skoro masz czas aż do samego wieczora...
Pociągnął mnie za rękę, wyprowadzając ze szkoły, chwytając po drodze mój plecak, który leżał na korytarzu i szedł się w stronę swojego zaparkowanego samochodu. Otworzył mi drzwi, a kiedy posłusznie wsiadłam do środka, rzucił plecak na tylne siedzenie i sam znalazł się na miejscu kierowcy. Jedną dłonią obrócił moją twarz, tak, że patrzyłam mu prosto w oczy. 
Roześmiał się i zapytał:
-Byłaś kiedyś w wesołym miasteczku? 




_______________________
następny rozdział pojawi się pewnie w poniedziałek
xx

38 komentarzy:

  1. pewnie oczekujesz bardziej konkretnych komentarzy, ale w tym wypadku to, co napiszę, opisuje dokładnie ten rozdział...
    joirgkldfbbijk wt4efsdviubjkegrdfiuhkjbegrdfuhijktrhgfiuhj
    i głupi Trevor :c

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię Trevor'a sghejwqk

    OdpowiedzUsuń
  3. boże uwielbiam!♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, całkowicie zgadzam się z osobą powyżej. To opowiadanie jest...Boskie, nieziemskie, rzadko spotykane? Nie mam słów, by określić rozdziały, fabułę. Przeczytałam wszystko w półtora godziny. Mam gdzieś wszystkie sprawdziany i kartkówki, które czekają mnie jutro w szkole...:/
    W końcu znalazłam POLSKIEGO fanfictiona, który jest w stanie dorównać opowiadaniom takim jak Dark lub Danger.
    "Byłaś kiedyś w wesołym miasteczku?" - Dziwnie skojarzyło mi się z Darkiem (Darek. Hahaha. Jprld :D ). Tylko mam nadzieję, że w tym przypadku Niall nie będzie miał lęku wysokości. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałaś "cold" jeśli nie to bardzo polecam.... czytałam też "dark" i najbardziej mi się podoba tak samo jak "hunger" sdvhbzdfjhbvsdfuhvbxhufvguixcbh o matko jak ja kocham te opowiadania !!! Normalnie nie wytrzymuję sekundy bez czytania ich !!!!

      Usuń
  5. zaczęłam czytać to opowiadanie jakoś wczoraj i się na maksa wciągnięłam. Niall jest taki nhvfbybuendsuavbgxuheds. kocham go w tym opowiadaniu *_*

    będziesz mnie informowała o nn? mój twitter: @imkedippe


    + zapraszam do mnie:
    http://open-up-my-heart.blogspot.com/
    http://lies-are-my-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Chcę Ci powiedzieć, że jest cudowny!
    Zamiast robić projekt z fizyki ja czytam twój rozdział!
    Teraz o 12 w nocy będę to pisać..
    Ehhh...
    Czemu ona nie powiedziała mu o Trevorze?
    Pfff...
    Dziwna jakaś!
    Ale okeeej!
    Czekam na następnyyy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dopiero w poniedziałek następny???
    to tak długo...

    ale warto czekać, mam przeczucie, że będą ciekawe scenki xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Cholernie się cieszę, ze tutaj trafiłam! To jak piszesz i jakie masz pomysły nie opisza żadne słowa. Po prostu fantastycznie.
    Co do tego rozdziału to miałam nie małe ciarki czytając 'akcje' z Trevorem bo sama teraz leze po cienki w łóżku i głupia bałam się.
    Twój blog wywołuje u mnie niesamowite emocje i oby tak dalej! Jeden z najlepszych jakie czytałam, zaraz po tłumaczonym Dark'u. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział, wiem że i tym razem nas czymś zaskoczysz. To mój pierwszy komentarz dlatego tak się rozpisalam. Przepraszam że z anonima, ale jestem na telefonie :x @yep_Nialler
    WENY ŻYCZĘ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie .. tak samo jak ja :)

      Usuń
  9. moje serce na końcówce się chyba zatrzymało. hgfdfrgtyui nie wiem jak to się dzieję, ale mam ciarki na plecach i moje serce pragnie więceeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeej czytania ich zagrywek, jeśli można wgl tak to nazwać XD

    OdpowiedzUsuń
  10. podoba mi się :D
    czekam na jakąś akcję XD
    @wyrcia xx.

    OdpowiedzUsuń
  11. to jest takie zajebiste!!!! :D no po prostu gwbdkskwhdkaowjdbsqpejdbxjsoqpd XD
    @Justyna_Offic

    OdpowiedzUsuń
  12. O jejku to jest asfjkkbdeonvsqij *.*

    OdpowiedzUsuń
  13. W poniedziałek? Aww, jaram się.Uwielbiam Twoje opowiadanie! Jest naprawdę świetne, i oryginalne.Mam nadzieję że powie mu o Trevorze.I z niecierpliwością czekam na kolejny! Miłego dnia x

    OdpowiedzUsuń
  14. Wesole miasteczko =) Przypomina mi sie opowiadanie ,,DARK,, ale ten jest MNIEJ ZBOCZONY JAK na razie ^^ Ale .. super, świetny, zajebisty blog/opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha myślałam,że tylko ja tak mam :D Pozdrawiam x

      Usuń
  15. kocham <3 jak był moment ,,Będąc już prawie przy drzwiach wyjściowych obok hali, jakaś silna ręka pociągnęła mnie i przycisnęła do ściany, sprawiając tym samym, że plecak spadł mi z ramienia. " to myślałam, że to będzie trevor xdd czekam na nn :3



    @biczplizz

    OdpowiedzUsuń
  16. Mogę powiedzieć tylko WOW, NIESAMOWITE I ASJDJBDJSDJHSJD *_* Zakochałam się!

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział zajebisty! Skąd ty tyle masz pomysłów? ;D
    Pozdrawiam i życzę dużo wenki. :>

    OdpowiedzUsuń
  18. asdfghjkl *___* normalnie orgazm zią :D głupi Trevor, nienawidzę cię chuju -.-'
    I Meg i Niall i wgl #OrgazmTime :D
    Jak ja kocham Neg sceny <3
    @megan_jeffer to je mój tt, jakbyś ni zczaiła po koncie xD

    OdpowiedzUsuń
  19. Zostałaś nominowana do Liebster Awards <33 Wszelkie inf. tu:
    http://scamp-fanfiction.blogspot.com/p/liebster-awards.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie no... wymiękam *___* Wszystko jest tak idealnie dopracowane. Kocham to!
    PS. Jakbyś miała czas to zapraszam do mnie :) http://friends-or-more.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. >.....< mega !
    czekam na następny rozdział ! ;D

    OdpowiedzUsuń
  22. świetnee to jest O.o
    czekam na wiecej ;D Horanek taki brutalny xD

    OdpowiedzUsuń
  23. genialne czekam na nexta! :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetne. Masz talent.
    Zapraszam do mnie.
    http://love-oflondon.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak zwykle świetne *___* Wszystko idealnie dopracowane :)
    Chciałabym też zaprosić was na mojego bloga.
    "Co zrobiłbyś, jeśli całe twoje życie byłoby kłamstwem? Jeśli nie mógłbyś tego zmienić? Jeśli twoje życie opierało się właśnie na nim? Życie to jedno, wielkie kłamstwo. Każdy nasz ruch jest zaplanowany, a każda historia wymyślona. O tym na własnej skórze przekonała się 19 - letnia Hope. Z pozoru zwykła dziewczyna, która nawet nie zważyłaby się skłamać. Jednak los postawił ją w nieco innej sytuacji."
    http://dream-or-trouble.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Przecudne opowiadanie. Masz kunszt pisarski. Świetnie dobierasz słowa i opisy. To naprawdę profeska jak się patrzy :) Podziw i padam do nóżek. Czytam z zapartym tchem bo mam dużo rozdziałów do tego by być na bieżąco pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Niall jest tutaj taki kochany <3 jeju serio Uwielbiam to opowiadanie, a koncówka tego rodziału mnie rozwaliła ;D

    OdpowiedzUsuń
  28. Fajne tylko szkoda że z Dark'a zgapiasz :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Kocham to opowiadanie ! ;* A wiesz dlaczego ? Bo nie jest chaotyczne jak większość fanfiction i doskonale opisujesz uczucia i przemyślenia bohaterów ! Nic nie dzieje się za szybko, fabuła jest bardzo interesująca a akcja się powoli rozkręca ! Jeżeli mialabym 2 słowami opisać twoje opowiadanie: TOTALNA PERFEKCJA ! *.*

    OdpowiedzUsuń