piątek, 19 kwietnia 2013

Rozdział 1

Stałam jak wryta, nie wiedząc jak mam zareagować, jak się zachować. Z jednej strony byłam strasznie poirytowana jego beztroskim zachowaniem, z drugiej jednak coś mnie w nim zaciekawiło. Niall...wydawało mi się, że ostatnio gdzieś słyszałam już to imię, jednak za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć, w jakich okolicznościach mogłoby mi się obić o uszy.
Chłopak odwrócił się, chyba żeby sprawdzić, czy nadal stoję jak kołek w tym samym miejscu, wyglądając tak żałośnie jak tylko się dało. Patrzyłam się na niego, ciężko oddychając, wzrokiem pełnym nienawiści. Wiedziałam, że zniszczył jakiekolwiek szanse na piękny poranek zabierając mi jedyne miejsce, w którym czułam się jak w swoim własnym zakątku na świecie, gdzie przychodziłam ilekroć miałam jakiś problem.
-Będziesz tak stać? - głos Nialla wyrwał mnie z zamyślenia.
-Uhm, ja, eee - zupełnie nie wiedziałam co powiedzieć, zaczęłam się jąkać, co było niecodzienne, bo zazwyczaj byłam dość wygadana.
Niall zaśmiał się głośno, co spowodowało, że się zaczerwieniłam, ze złości i wstydu. Jak to możliwe, że tak na mnie działał, skoro poznałam go dopiero kilka minut temu?!
-Nie wiem, co cię tak bawi - próbowałam utrzymać kamienną twarz, mimo tego, że po usłyszeniu jego śmiechu kąciki ust same unosiły się do góry i trudno mi było nad tym zapanować.
-Bawi mnie wiele rzeczy. Chociaż akurat w tym momencie tą rzeczą jesteś ty - powiedział z uśmiechem.
Nawet nie próbowałam pytać, co konkretnie uznał w mojej osobie za zabawne, bo podejrzewałam, że po usłyszeniu odpowiedzi zarumieniłabym się jeszcze bardziej, a tego nie chciałam.
-Więc, jak znalazłeś to miejsce? - zaczęłam, próbując zacząć normalną rozmowę, mimo że wcale nie miałam na to ochoty. Za to chętnie podniosłabym kamień i rzuciła nim w chłopaka, żeby tylko sobie poszedł i zostawił mnie samą z moimi myślami w spokojny, letni poranek. Obawiałam się jednak, że przyniosłoby to efekt odwrotny do zamierzonego.
-Intuicja, szósty zmysł albo zwykły przypadek. Nazwij to jak chcesz - odparł, po czym odwrócił się znów i zaczął szarpać struny gitary, tym razem wygrywając jakąś smutniejszą melodię.
Miałam ochotę podejść do niego, ale dziwne uczucie obawy przed nieznajomym powstrzymywało mnie od wykonania jakiegokolwiek kroku. Niall chyba postanowił przerwać niezręczną ciszę.
-Znasz już moje imię, byłoby miło, gdybym ja mógł poznać twoje - powiedział, nadal odwrócony do mnie plecami, nie przestając grać.
-Meg - odparłam krótko. Nie chciałam wdawać się z nim w dłuższe dyskusje, postanowiłam, że po prostu wrócę do domu i tradycyjnie zajmę się czytaniem jakiejś książki, skoro w moim małym zakątku siedział jakiś intruz. Przystojny intruz, ale jednak intruz.
Odwróciłam się na pięcie i już miałam odejść w dół wzgórza, kiedy zatrzymał mnie jego głos.
-Tak szybko odchodzisz? Miałem nadzieję, że zapoznamy się trochę...bliżej - mrugnął do mnie, a ja skrzywiłam się na bezpośredniość jego słów.
Niall chyba się zmieszał widząc moją zdegustowaną minę.
-Meg! Nie to miałem na myśli..., znaczy nie wiem o czym pomyślałaś, ale chodziło mi po prostu o bliższe poznanie.
-Niall! Nie mam pojęcia, co o tobie myśleć, oprócz tego, że zająłeś jedyne miejsce, gdzie mogłam w spokoju pobyć SAMA.
Zaczęłam schodzić w dół zbocza, kiedy poczułam jak jakąś silną, dużą dłoń, chwytającą mnie za przedramię. Nie był to uścisk osoby, która chciała mnie zaczepić. Był to uścisk osoby, która chciała siłą zmusić mnie do zatrzymania się. Próbowałam się wyszarpnąć, dając mu tym samym do zrozumienia, że nie spodobał mi się sposób, w jaki mnie zatrzymał.
-Puść mnie - warknęłam.
-Byłbym głupcem, gdybym wypuścił z rąk coś tak cennego - mrugnął do mnie bezczelnie, jednak nie rozluźnił ściskającej mnie dłoni.
-Skąd wiesz, że jestem taka cenna? Przecież nic o mnie nie wiesz - ciągle się z nim szarpałam, choć było to bezcelowe, bo był większy i silniejszy ode mnie. Żałowałam, że nie odeszłam wcześniej, ale winę zrzuciłam na jego hipnotyzujące spojrzenie, które zadziałało na mnie kiedy po raz pierwszy na mnie spojrzał.
-Więc dlaczego nie pozwolisz mi się dowiedzieć? - wciąż nie rozumiałam, czego ode mnie chce.
-Rodzicie zabronili mi rozmawiać z nieznajomymi - powiedziałam z sarkazmem - No, chyba że ci nieznajomi proponują ci dobre jedzenie, całkowicie za darmo.
-Próbujesz być śmieszna, stawiasz się. Podobasz mi się. Nie przepadam za tymi łatwymi dziewczynami, które rzucają mi się same w ramiona - westchnął teatralnie, po czym popatrzył się na mnie z uśmiechem.
-Próbujesz mi wmówić, że ktoś chciałby ci się sam rzucić w ramiona? - spojrzałam na niego, próbując przybrać minę kogoś, kto lituje się nad małym, głupim dzieckiem. - myślę, że w twoim przypadku to raczej nierealne.
Uśmiech spełzł z jego twarzy, widocznie sposób, w jaki wypowiedziałam ostatnie słowa strasznie go zdenerwował.
-Nie pogrywaj ze mną, kiedy próbuję być miły - warknął, po czym przycisnął plecami mnie do drzewa, które stało za mną.
Przestraszyłam się, kiedy przysunął swoją twarz do mojej, czułam jego ciężki oddech na moich policzkach. Staliśmy przez chwilę przyciśnięci do siebie i wcale mi się to nie podobało. Jakby koniecznie chciał pokazać, jaką ma nade mną przewagę.
-Puść mnie albo zacznę krzyczeć, pieprzony psycholu - praktycznie wykrzyczałam mu te słowa prostu w twarz, zawierając w mojej wypowiedzi tyle jadu, ile tylko mogłam zmieścić.
Znów na mnie spojrzał, tymi swoimi szalenie niebieskimi oczyma, które kryły w sobie jakąś nieznaną mi tajemniczość.
-Jak mnie nazwałaś? - zapytał cicho.
-Nazwałam cię pieprzonym psycholem, dziwne, że nie usłyszałeś, skoro moje usta były dwa centymetry od twojego ucha - cały strach wyparował, zostawiając tylko pewność siebie i nienawiść.
-Przeproś mnie - chyba chciał zacząć się ze mną droczyć, na co nie miałam zamiaru mu pozwolić.
-Chyba śnisz - odwróciłam głowę, aby uniknąć przewiercające go mnie na wskroś spojrzenia niebieskich oczu.
-OK, w takim razie sam się przeproszę - powiedział, po czym przyłożył swoje usta do moich.
To nie był wymarzony pocałunek, jaki widzicie w komediach romantycznych. Ten był ostry, jakby pozbawiony uczuć, odebrany mi siłą. Coś jednak pozwoliło mi całkowicie mu się poddać, co po chwili zmieniło sposób, w jaki Niall mnie całował. Chłopak stał się delikatniejszy. Cholera, całował znakomicie. Do tego otaczająca nas przyroda powoli budziła się do życia powodując we mnie uczucie, jakbym śniła na jawie. Na szczęście, po chwili otrząsnęłam się i pomyślałam, jak bardzo mogę być głupia, by całować kogoś, kto przed chwilą potraktował mnie tak brutalnie. Korzystając z faktu, iż Niall puścił me nadgarstki by przenieść swoje ciepłe dłonie na moją szyję, wyrwałam się z uścisku i zaczęłam szaleńczo szybko biec w stronę domu. Nie odwróciłam się, żeby zobaczyć czy Niall za mną biegnie. Dziękowałam za dobrą kondycję, dzięki której szybko omijałam drzewa i krzaki, starając się nie potknąć o jakiś korzeń. Przez chwilę wydawało mi się, że słyszę jak ktoś (tym kimś prawdopodobnie był Niall) woła moje imię, ale nie zwracając na to uwagi, biegłam dalej.
W końcu dotarłam do drzwi domu i spokojnie odwróciłam się za siebie, ale nie zobaczyłam niczego, co mogłoby wydać mi się nienaturalne. Nacisnęłam klamkę i weszłam do cichego przedpokoju. Miałam nadzieję, że ani tata, ani Alison jeszcze nie wstali. Przeliczyłam się jednak, widząc moją macochę w kuchni, robiącą kawę.
-Meg? Gdzie ty byłaś o tak wczesnej porze? - Alison zapytała mnie spokojnie, jak zwykle próbując odgrywać rolę mojej mamy, którą zdecydowanie nigdy nie była i nie będzie.
-Poszłam pobiegać - odparłam sucho i powoli wyszłam z kuchni wspinając się na schody.
-Jadłaś śniadanie? - dźwięk pytania Al dobiegł do moich uszu kiedy byłam już na górze i otwierałam drzwi do pokoju.
-Tak! - odkrzyknęłam, po czym zamknęłam drzwi.
Zdjęłam buty i położyłam je obok szafy, po czym podeszłam do łóżka i opadłam na nie z głośnym westchnięciem. Przeczesałam palcami włosy i wzrokiem odnalazłam pilot leżący na szafce. Wstałam i podniosłam go, by włączyć niewielki telewizor wstawiony do mojego pokoju kiedy tylko tata zdecydował się na kupno plazmy do salonu.
Nacisnęłam czerwony guzik i zaczęłam 'skakać' po kanałach, kiedy w końcu trafiłam na jakiś lokalny serwis informacyjny. Miałam go przełączyć, kiedy usłyszałam, o czym mówiła prowadząca serwis prezenterka
-Nie chcemy wywoływać niepotrzebnego zamieszania, ale policja stanowa przekazała nam, iż na terenie naszego miasta lub w okolicach może przebywać niebezpieczny przestępca, podejrzewany o morderstwo Jeremy'ego Hyde'a - kobieta przerwała na chwilę, o czym powiedziała - oto zdjęcie podejrzanego.
Po tych słowach, na ekranie wyświetlono fotografię chłopaka.
Blond włosy, niebieskie, tajemnicze oczy i usta ułożone w półuśmiech. Cholera.
Wtedy dotarło do mnie, że całowałam się z mordercą.

37 komentarzy:

  1. Jezusie , to jest genialne ! :O Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. JAPIERDOLE JAKIE ZAJEBIOCHA!!!!!!! :OO !!
    ale to nie możliwe! poprostu tak cholernie mi pomyśleć, że Niall gra taką osobe ... chyba musze sie przyzwyczaić bo zamierzam czytać i czekać na nast. rozdział!! LKJlkJNC:Vkjsdnvlksd :33

    OdpowiedzUsuń
  3. ZWALILO MNIE Z NOG. A zakończenie omb, świetne. Zapowiada się po prostu świetne opowiadanie. dnjdiso.
    Genialnie piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże to jest niesamowite !! ;D
    Czekam na następne rozdziały!! oby były szybko ;)
    P.S. masz talent!!!! :>

    OdpowiedzUsuń
  5. OMG Pisz dalej i wpadaj do mnie http://opowiadanieo1dijb.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  6. HGJHGSJHSDGFGJFGDSJG *______________________* Jesteś niesamowita wiesz <3333 Masz wielki talent :) Czekam na nast. :33

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie świetne czy mogłabyś mnie informować na tt w sprawie nowych rozdziałów ?
    @ PJedlinska_

    OdpowiedzUsuń
  8. NIE JESTEM W STANIE SKLECIĆ JAKIEGOŚ SENSOWNEGO ZDANIA .. HDHXGJHIFEGJCFGCVJF *-* to jest cudowne


    @alice69alicee

    OdpowiedzUsuń
  9. zaczyna się jak w Dangerze.. -,-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie piszą coś podobnego do Dangera, bo widzą, że to się ludziom podoba :)

      Usuń
    2. Przepraszam, ale gdzie ty tu widzisz podobieństwo do Dangera? W Dangerze jest impreza, Kelsey widzi, jak zabijają kogoś. Tu jest zupełnie inaczej.

      Usuń
  10. Ten blog, to opowiadanie... KOCHAM...

    OdpowiedzUsuń
  11. To nie jest podobne do dangera ! -,-

    OdpowiedzUsuń
  12. zakończenie rewelacyjne :P

    OdpowiedzUsuń
  13. OMG dziewczyno jesteś CUDOWNA i imagin tez CUDOWNYY :DDD

    OdpowiedzUsuń
  14. O Mój Boże,,, to jest zajebiste!!!!!
    ~Patricia

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne opowiadanie. A mówię to już po przeczytaniu pierwszego rozdziału. Na pewno będę tu zaglądać, bo styl pisania jest niesamowity. A zostało mi jeszcze sporo rozdziałów do przeczytania...
    @TheIrishsWife

    OdpowiedzUsuń
  16. zapraszam do mnie http://theangelindevilandthenwhat.blogspot.com/ sorki za spam

    OdpowiedzUsuń
  17. Dopiero zaczęłam czytać ale już um kocham ;D idę czytać dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam wolny wieczór, więc zacznę już dzisiaj ;D
    Super pomysł :3

    OdpowiedzUsuń
  19. ja pierdo** 0.o

    OdpowiedzUsuń
  20. O kurwa mega *-*

    OdpowiedzUsuń
  21. Moje pierwsze słowo po przeczytaniu rozdziału w szczególności końcówki były takie 'O kurwa" no jak to ja nic więcej nie napiszę oprócz ZAJEBISTE!

    OdpowiedzUsuń
  22. Niall mordercą ? ;OO / L. xX.

    OdpowiedzUsuń
  23. I ja głupia nie chciałam czytać tego fanfika... zaczyna się ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. O mój Boże swietnie sie zaczyna. Lubie takie 'niebezpieczne', 'brutalne' fanfictions, haha XD lece czytav dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  25. kocham <3
    http://fanfictionjdabrowskywsrodchloduludzi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. http://aniolkibam.blogspot.com/?m=1
    ^^^^ coś dla fanów Bars & Melody :))

    OdpowiedzUsuń